1755857420
https://www.google.com/maps/reviews/data=!4m8!14m7!1m6!2m5!1sCi9DQUlRQUNvZENodHljRjlvT2xSWmFsUlRRMEZEYkhsemFtWkNiRmR6WjBaaWFGRRAB!2m1!1s0x0:0xb41da31daec26d1b!3m1!1s2@1:CAIQACodChtycF9oOlRZalRTQ0FDbHlzamZCbFdzZ0ZiaFE%7C0ce37BSthD5%7C?hl=en-US
karolina zolek
google
https://www.google.com/maps/place/?q=place_id:ChIJh34e52jLHkcRG23Crh2jHbQ
Przepraszamy za negatywne odczucia dotyczące czasu oczekiwania na iniekcję i jakości naszych usług. Sama procedura podania preparatu jest czasochłonna. Pobrany materiał musi być odpowiednio przygotowany (odwirowany, przez określoną ilość czasu, przygotowany w sposób jałowy z zachowaniem zasad, bez zbędnego pośpiechu by wyeliminować niepotrzebne ryzyko pomyłki). Pacjenci oczekują na zakończenie procedury na terenie ośrodka, są pod stałym nadzorem personelu medycznego, jednak trudno nam sztywno potraktować czas przygotowania materiału. Czasami (jak w tym przypadku) zdarzają się przyjęcia nieprzewidziane, tym razem osoby uprzywilejowanej, na wózku inwalidzkim. Pobranie materiału od w/w chorej niestety przedłużyło się. Personel przepraszał za opóźnienia właściwie na każdym etapie Pani oczekiwania, próba rozładowania sytuacji ze strony personelu ośrodka też miała miejsce. Przykro nam, że zaistniała powyższa sytuacja. Nie było w tym niczyjej złej woli, po prostu niefortunny zbieg okoliczności ( jednoczasowe przyjęcie Pani i Chorej z prawem do przyjęcia w pierwszej kolejności). Ze swojej strony pragniemy zapewnić, że podejmiemy czynności zwiększające jakość naszych usług. Prosimy jednak o wyrozumiałość, w pewnych sytuacjach nie wszystko zależy od pracy zespołu.
1753788396
1
Omijać szerokim łukiem! Miałam mieć wizytę i zabieg (pomijam że przy licznych rozmowach - odwoływanie, przekładanie przez telefon, z winy Mirai, raz słyszałam że muszę odbyć wizytę za 400zl, przy innych, że nie muszę skoro mam skierowanie na zabieg). Wizyta zaczęła się z lekkim opóźnieniem - spoko. Wizyta krótka, trochę za krótka ale ok. W sumie uważam że mój przypadek był jasny, prosty, wszystko było jasne. Badania ze sobą miałam. Klarowna sytuacja. A! Na dzień dobry, poszłam do recepcji. Pan się spytał czy mam dokumenty. Odmówiłam wgrania do systemu. Wiedziałam że idę tam na jedną jedyną wizytę. Pan powiedział że musi odnotować że odmówiłam wgrania dokumentacji medycznej. Odpowiedziałam uprzejmie "dobrze". Nie wiem czy to miało na celu wywołać poczucie winy, czy co. W każdym razie się nie udało Panu ;) Miałam iść na pobranie krwi. Pan Doktor uprzejmie mnie odprowadził do punktu pobrań i powiedział bym została przyjęta zaraz po pacjentce, którą się w danej chwili zajmowała Pani Pielęgniarka. I zaczęło się. W międzyczasie przyjechała Pani, z Panią na wózku inwalidzkim. Pani Pielęgniarka zaprosiła te Panie do gabinetu. Pobranie trwało bardzo długo (w sumie spędziłam w Mirai 2 godziny!!!!). Pani Pielęgniarka nie dawała zrobić pobrania. Nie wiem z czyjej winy. Czy brakło kompetencji czy nawodnienia, czy żyły nie wyczuwalne. Nie wiem, nie wnikam. Wiem tylko że jak ja wyszłam z punktu pobrań to młodsza Pani, towarzysząca dopytywała czy przy mnie udało się pobrać krew. Faktem jest że trwało to bardzo długo a osoba została przyjęta poza kolejnością i zaleceniem lekarza. Czekając dopytalam się przy recepcji czemu taki długi czas oczekiwania. W końcu! Zostaję przyjęta. Mówię że jestem zdenerwowana, że bardzo długo czekałam. Pani mnie uprzejmie przeprosiła. Chciała nawiązać kontakt, small talk. Odpowiedziałam (bardzo grzecznie) że jestem zdecydowana, nie mam ochoty na rozmowę, proszę tylko o szybkie pobranie. Mimo to Pani nalegała, dopytywała. Pobranie przeszło bez problemu poza jedną rzeczą. Pani była nie przygotowana. Podstawą pobrania jest upewnienie się że ma się wszystko pod ręką, każdy gazik, igłę wszystko. By jak się rozpocznie proces nie mieć kłopotu. Jest "podstawowa podstawa". Pani nie miała gazika. Niby drobnostka ale jak zaraz przeczytacie Państwo to będziecie mieć szerszy widok sytuacji. Szuka Pani w szufladzie, raz drugi, w różnych miejscach. No nie ma. Takie rzeczy powinny mieć swoje stałe miejsce, nawet się zastanawiać trzeba gdzie co leży. Nawet gdyby to by był pierwszy dzień w pracy. Podstawą jest przygotować wszystko do pobrania by nie latać trzymając igłę. zostałam poproszona o trzymanie sobie igły wbitej w moje ciało a Pani pójdzie po gazik. Mówię że mam nie zdezynfekowane dłonie. Pani mówi że nie szkodzi. Wychodzę z gabinetu i mam czekać aż osocze będzie gotowe i odbędzie się zabieg. Wychodzi Pani Pielęgniarka i prosi o podpis zgody na zabieg. Chciałam przeczytać. Jak dobrze, że to zrobiłam bo nie dowiedziałam się od lekarza jakie leki będę mogła brać po zabiegu a jakie nie. Miałam też podpisać że zostałam poinformowanà o ryzykach. Nie czułam że explicite o tym była mowa. Tylko padła informacja że osocze jest najbezpieczniejsze. Nie podpisałam tego. Pani powiedziała że pan Doktor jest SKRYTY!!!! "Jak to?" "Nie zauważyła Pani?" "Nie. Nie zauważyłam I nie widze podstaw by lekarz był skryty w kwestii mojego stanu zdrowia!". Pan Doktor przyszedł pod gabinet zabiegowy i zapraszał mnie do swojego gabinetu w którym stał szkielet z paczką rękawiczek przyczepioną do ręki. Taki żarcik. Odmówiłam, nie chciałam tracić czasu, poprosiłam by porozmawiać już w gabinecie zabiegowym. Porozmawialiśmy. Wszystko odbyło się uprzejmie z lekarzem. Coś mogło pójść inaczej z zabiegiem ale w sumie to też jest ok (?!!!). Skandal! Edit: dodaję informację po kilku tygodniach po zabiegu - ból nadal trwa.