1599116472
https://www.google.com/maps/reviews/data=!4m8!14m7!1m6!2m5!1sChdDSUhNMG9nS0VJQ0FnSUM4MXJQX3dBRRAB!2m1!1s0x0:0x45989d484f39a791!3m1!1s2@1:CIHM0ogKEICAgIC81rP_wAE%7CCgwIuKnC-gUQiJ2jpwI%7C?hl=en-US
Julia Zielińska
google
https://www.google.com/maps/place/?q=place_id:ChIJuS9CCM4TA0cRkac5T0idmEU
1
Niestety skuszona pozytywnymi opiniami o szkole poszłam na zajęcia z Psiego Przedszkola i mówiąc szczerze - żałuję (z kursu zrezygnowałam z kilku powodów, jednak uznałam, że wolę stracić pieniądze niż socjalizować tam swojego psa). Dostałam informację, że w grupie jest ok. 5-7 psów - na zajęciach było ich 15 (jak nie więcej), na początku zajęć puszczone luzem - chaos ogromny, a wszystko to bez jakiejkolwiek kontroli. Mój pies potrzebował wyciszenia - przyszedł do mnie się schować, stanęłam pomiędzy nim, a psami, które wciąż go zaczepiały. Od naburmuszonej właścicielki usłyszałam, że to normalne zachowanie i mam im dać się bawić - jednak wiadomo właściciele są różni. Niektóre psy widocznie się bały, a bardziej pewne siebie egzemplarze kompletnie nie były hamowane ani naprowadzane na dobrą zabawę z rówieśnikami. (Zresztą kto by ogarnął, kiedy taki chaos wokół.) Koniec końców - po 15-20 min. przyszedł czas na trening. Dobre 30 minut bez jakiejkolwiek przerwy pomiędzy w pełnym słońcu (przy temperaturze 25-27 stopni). Dorosłe psy owszem warto trenować w południe, ale trzeba je do tego stopniowo przyzwyczajać, nie mówiąc o tym, że na terenie szkoły żadnej miski z wodą. Dla trzymiesięcznego szczeniaka 30 minut przez przerwy to wyzwanie godne podziwu - nawet nie wymagam od niego takiego skupienia w domu, gdzie bodźców milion razy mniej. Dodatkowo kiedy powiedziałam trenerce, że mój pies nie chciał współpracować, bo jest pierwszy raz i za dużo nowych rzeczy, usłyszałam, że "im trudniejsze warunki tym lepiej". Inna uczestniczka usłyszała, że nawet jak pies nie chce współpracować, to ma go ciągnąć za sobą i nie zwracać uwagi... Jak można budować fajną relację na poziomie pies - przewodnik takimi metodami? Nie mówię już o tym, że na zajęcia "trzeba" przyjść z głodnym psem, bo jedyną używaną metodą jest naprowadzanie smakiem (jakbym ja z pustym żołądkiem miała pracować, to też zrobiłabym wszystko, byleby mnie nakarmili). Psy raczej nie chciały współpracować, wyglądało to z boku strasznie. Niektóre psy widocznie zmęczone, inne bały się niektórych zadań (jak np. trzymanie przez obcego człowieka). Powtarzanie poleceń. Ciągnięcie psów na smyczy. Mam również znajomych z psem problemowym, którzy korzystali z usług. Pies ma problemy z lękiem (a przez to agresja, ciągnięcie na smyczy), jako rozwiązanie została polecona kolczatka. Zamiast budować pewność siebie psa za pomocą innych metod - wystarczy pogłębić jeszcze bardziej stres i strach. Mimo to miałam nadzieję, że w Psim Przedszkolu będzie inaczej - w końcu mowa jest o szczeniętach, a nie zależało mi wybitnie na treningu (bo trenuję z nim sama), a socjalizacji. Nie mogę powiedzieć, że trener jest niemiły czy niekulturalny. Próbował rozwiązać moją sytuację, zaproponował mi jak inaczej będę mogła wykorzystać wykupiony pakiet, ale naprawdę wolę przeprowadzić socjalizację we własnym zakresie. Nie powątpiewam w zdolności trenerów - na pewno mają doświadczenie, jednak uważam, że wykorzystywane metody mogą być szkodliwe (szczególnie u szczeniąt). Zależy też oczywiście czego oczekujemy od psa, ponieważ stawiam jednak na bliską relację pies - przewodnik, gdzie jesteśmy na równi, a nie pies <<<< człowiek, gdzie pies nie ma myśleć i jedynie wykonywać moje polecenia. Dla mnie brakuje w tym empatii, znajomości psiej psychiki, dobrego rozpoznawania psiej komunikacji, dlatego nie będę kontynuować przygody z Alardo. Mam też nadzieję, że moje pieniądze przeznaczone zostaną na jakieś bardziej aktualne szkolenie dla trenerów, bo praktyki rodem sprzed kilku (jak nie kilkunastu) lat.