1526396636
https://www.google.com/maps/reviews/data=!4m8!14m7!1m6!2m5!1sChdDSUhNMG9nS0VJQ0FnSUN3MTU3Y3l3RRAB!2m1!1s0x0:0x3c6b1616a3ee7d7a!3m1!1s2@1:CIHM0ogKEICAgICw157cywE%7CCgwI3O3r1wUQwLjPjQE%7C?hl=en-US
KB _94
google
https://www.google.com/maps/place/?q=place_id:ChIJuw81TO_7H0cRen3uoxYWazw
1
Nie wiem, czym wszyscy się zachwycają. Chyba te opinie piszą znajomi znajomych i jeszcze znajomych pracowników. Jednym słowem porażka. Moim zdaniem nie godzi się, aby wykładowca na teorii zwracał się per Ty do kursanta i wywoływał chamsko do tablicy, no chyba, że ktoś chce przypomnieć sobie szkolne lata, to co innego. Ja na Ty z nikim nie przechodziłam. Druga kwestia to praktyka. Jeśli ktoś chce uczyć się jeździć autem, w którym rzekomo nie można wymienić skrzyni, bo to wada fabryczna, to przepraszam. Nie po to idzie się na kurs, żeby uczyć się na zepsutej skrzyni, w której nie wchodzą biegi tak jak powinny. Marnowanie czasu kursanta na prywatne sprawy, wizyty u mechanika, na czekanie godzinami na zmianę jakiejś części, zamiany samochodów, jeżdżenie L, która z Toyotą nie ma nic wspólnego i jest do naprawy to kpina. Instruktorzy i tak obiecują, że odrobi się te spędzone na czekaniu godziny, a później, i tak zapisują na karcie po 2 h, więc marne to obiecanki. Na pożal się Boże "plac" praktycznie nie ma co liczyć, bo jest się tam tyle razy, że na palcach jednej ręki można policzyć. Instruktorzy też "fantastyczni" na początku wszystko ok, a później teksty, że się kompletnie nie myśli, że się kursant nie nadaje, że tragedia. Jak człowiek normalnie się pyta o coś związanego z ruchem drogowym, to foch, bo przecież powinien to wiedzieć i skoro przeczytał książkę z teorii to wszystko wie. Na pierwszą godzinę jazdy, jak to w innych szkołach bywa, na placu nie ma co liczyć, bo po ogólnikowym wyjaśnieniu gdzie co jest, od razu jedzie się na miasto, bo przecież rodzina, znajomi, pies i kot mogli przed kursem nauczyć prowadzić samochód. Szkoda pieniędzy, a przede wszystkim czasu na kurs w tym ośrodku, są lepsze szkoły.