1535299953
https://www.google.com/maps/reviews/data=!4m8!14m7!1m6!2m5!1sChdDSUhNMG9nS0VJQ0FnSUNndnBMWHZ3RRAB!2m1!1s0x0:0xb43b91913432b71a!3m1!1s2@1:CIHM0ogKEICAgICgvpLXvwE%7CCgsI8aKL3AUQ8KPUAQ%7C?hl=en-US
motoholic
google
https://www.google.com/maps/place/?q=place_id:ChIJO0vrngVTEEcRGrcyNJGRO7Q
Witam Panie Andrzeju. Postaram się odnieść do zarzutów, jakie postawił Pan odnośnie pańskiego szkolenia. Po kolei: 1. Podczas zapisu na kurs osobiście bądź telefonicznie każdy kursant jest informowany o sposobie wykonania badań lekarskich - jesteśmy w trakcie zmiany strony internetowej, dlatego informacja o badaniach u nas tam widnieje. 2. Niestety uciążliwość wizyty w Wydziale Komunikacji i tworzenia profilu kandydata na kierowcę dotyczy wszystkich kursantów i nie od nas to zależy. 3. Nasze biuro jest czynne codziennie w godz. 11-17, ale Pani Ela z biura też jest człowiekiem i czasami (ale rzadko) potrzebuje wolnego dnia :). Informacja o tym zawsze jest na naszej stronie internetowej oraz facebook'u. Od lipca mamy dwie Panie w biurze, także już dla żadnego klienta drzwi naszego biura nie powinny być zamknięte. 4. Kursanci, którzy są zdyscyplinowani co do dotrzymywania terminów umówionych jazd i ich nie odwołują realizują kurs w krótszym czasie. Na początku jazd kursant jest wstępnie oceniany co do swoich możliwości i niektórzy muszą dla własnego bezpieczeństwa rozpocząć naukę jazdy na motocyklu o mniejszych pojemnościach. Motocykle o wyższych pojemnościach silnika są zawsze do dyspozycji kursantów o ile instruktor stwierdzi, że mogą już na nich bezpiecznie rozpocząć szkolenie. Postępy kursanta są zawsze z nim omawiane. 5. Jeżeli kursant nagle odwołuje szkolenie w tym samym dniu to szkolenie traktuje się jako odbyte, a kursant powinien uzupełnić je w godzinach dodatkowych. Ma to na celu zdyscyplinowanie kursantów często odwołujących jazdy. 6. Szkolenia kursantów na mieście odbywają się z wykorzystaniem telefonu i słuchawek i dotychczas nie było zastrzeżeń co do prowadzenia szkolenia tym sposobem. Posiadamy firmowe kaski, ale nawet ze względów higieny kursanci wolą jeździć we własnych. 7. Podczas szkolenia (szczególnie motocyklistów) muszę być osobą zdecydowaną i stanowczą, ponieważ moja kontrola nad kursantem jest ograniczona (kursant porusza się motocyklem, a instruktor za nim samochodem). Jestem świadomy tego, że ode mnie zależy bezpieczeństwo kursanta i innych uczestników ruchu. W przypadku niewykonywania poleceń przez kursanta i wiążącym się z tym zagrożeniem instruktor musi reagować stanowczo. 8. Z naszych danych wynika, że samodzielne przygotowanie się do egzaminu w WORD'zie i zdanie go zajęło Panu trzy miesiące. Faktycznie naszym kursantem był Pan tylko przez dwa miesiące (biorąc pod uwagę odwoływane przez pana zajęcia), łącznie z ostatnimi, które Pan odwołał, także trudno mi się wypowiedzieć co do końcowego egzaminu wewnętrznego. Oczywiście otrzymał Pan zwrot pieniędzy za niewykorzystane szkolenie. Myślę, że wszystkie godziny szkolenia są efektywne, także uważam, że nasza szkoła również przyczyniła się do zdanego przez Pana egzaminu. Pozdrawiam :)
1535386927
1
Jedna gwiazdka to i tak za dużo. Opiszę tu swoją historię związaną z kursem kat. A w tej "szkole nauki jazdy" o nazwie Dakar. Na kurs zachęcony dobrymi opiniami w internecie zapisałem się na początku marca. Wpłaciłem zadatek, po czym skierowany zostałem na badania lekarskie. I tu już mały zonk. Szkoła na swojej stronie internetowej piszę że organizują spotkanie z lekarze i badania lekarskie. Jednak niech nikt nie wierzy w te bajki bo z lekarzem musisz umówić się sam. Dla mnie to nie problem. Po oczekiwaniu na badania udałem się do WK aby wyrobić słynne PKK. Po wyrobieniu PKK udałem się do biura i pocałowałem klamkę. Biuro było zamknięte. Nie zrażając się z tego powodu odczekałem jeden dzień po czym dostarczyłem ten profil i zapłaciłem całość za kurs. Umówiłem się na pierwsze jazdy z kierownikiem tej placówki. Już wtedy wydawało mi się że wyrobienie 20h jazd w miesiąc to coś dziwnego, podczas gdy większość kursantów robi takie kursy w miesiąc z teorią. Teorii uczyłem się sam i zdałem za pierwszym razem więc dziwna sprawa. No nic, aż takiego problemu z tym nie miałem. Pierwsza jazda z kierownikiem J.K. Pyta się mnie czy już jeździłem na jakimś motocyklu. Odpowiadam że tak. Po czym daje mi 125. Pewnie dlatego że 600 były zajęte tak samo jak 250. Przejeździłem tak 2h i na następnym spotkaniu dano mi do moich rąk 250. I tak robiłem na niej 8h ćwiczeń. To co nie spodobało mi się już na początku to brak zainteresowania ze strony instruktora. Poszedł się opalać lub rozmawiać o "dupie Maryny" z kimś tam. Nie wytykał błędów i nie dawał rad. Wreszcie po 10h wsiadłem na 600-stkę. Przejeździłem nią 2h, ćwiczenia szły mi całkiem dobrze jak na moje oko. Bo od instruktora nie usłyszałem praktycznie nic. Nadszedł kolejny dzień jazd i tu jako że mam pracę 3 zmianową musiałem zostać kilka h w pracy dłużej. Poinformowałem o tym instruktora odpowiedział że dobrze nie ma problemu. Umówiłem się na kolejne jazdy, wyjeździłem kolejne 2h. I na kolejnym spotkaniu nie mogłem znowu być z uwagi na pracę wiedząc o tym napisałem do J.K sms-a że nie mogę być. Nic nie odpisał. Nadszedł dzień wyjazdu na miasto. Okazało się że słynny kierownik obciął mi 2h z uwagi na moją absencję i te godz. przepadają. Z takim czymś pierwszy raz się spotykam. Wyjazd na miasto to była istna katorga z nim. Po pierwsze nie dostałem żadnego kasku z interkomem, tylko musiałem jeździć w swoim jak i swoim telefonie ze słuchawkami. Nie będę komentował jaka była jakość i słyszalność wydawanych poleceń. Instruktor cały czas krzyczał żeby nie powiedzieć "darł japę" na każdym kroku. A to źle, to źle i to jeszcze źle. Jestem spokojnym człowiekiem, ale to co usłyszałem dało mi już do myślenia czy na pewno wybrałem dobrą szkołę. Ja zwietrzyłem i niego ukryty cel: dodatkowe godziny. Żeby nie przedłużać. Pan J.K po wyjeżdżeniu 19h dał do zrozumienia że egzamin wewnętrzny zrobi mi po dodatkowych 5h jazd. Co? od kiedy takie praktyki. Naciągaczy to ja nie lubię. Odebrałem papiery i poszedłem do PZMO-tu. I tam spotkałem świetną instruktorkę. Która na każdym kroku dawała mi rady i wskazówki jak co wykonać. Powiem że u nich przez te 5h nauczyłem się więcej niż przez 20h w Dakarze. Kwestia taka jak olewania klienta, nie zapewnianie sprzętu do nauki w postaci kasku i naciąganie na dodatkowe godziny to porażka na całej linii. Dodam tylko że cała historia trwała dobre 6 miesięcy. Liczę od momentu zapisania się na kurs do momentu egzaminu. Egzamin zdałem za pierwszym razem i nie jest to zasługa Dakaru to mogę powiedzieć z całą pewnością. Tak że nie Polecam!