1512508955
https://www.google.com/maps/reviews/data=!4m5!14m4!1m3!1m2!1s115131419281751588961!2s0x0:0xecc87f72df77fdd0?hl=en-US
Wolter Zażera
google
https://www.google.com/maps/place/?q=place_id:ChIJDyfasmY1GUcR0P1333J_yOw
1
Wiem, że mój nick wskazuje na to, że powinienem być do cierpienia przyzwyczajony, ale jednak tak nie jest. W czerwcu 2017 r. zaprowadziłem do iDoctora mojego iPhone'a 5s. Po prostu przestał w nim działać dotyk w ekranie. Ekran został wymieniony za 450 zł, dostałem zamiennik dobrej jakości, a przynajmniej tak mi się wydawało. Wyobraźcie sobie, że ów ekran pękł podczas trzymania telefonu w ręce! Dostałem na niego 3 miesiące gwarancji, pęknięcie nastąpiło już po jej wygaśnięciu. Ponieważ dla mnie taka sytuacja jest nie do pomyślenia (być może ekran został źle zainstalowany), zgłosiłem się z powrotem do serwisu. Po półtora dnia deliberowania, czy uznać moją reklamację i wymienić ekran na nowy za darmo, stwierdzono, uwaga, że mimo iż nikt nie jest w stanie wykazać, że upuściłem telefon, bo jest on bez jakichkolwiek oznak takiego upuszczenia, to jednak serwis ma swoje zasady i nie wymieni ekranu, bo to uszkodzenie mechaniczne... Zaproponowano mi wymianę za 360 zł. Dziękuję, postoję. Jak do tej pory polecałem ten serwis wszystkim znajomym, tak teraz gorąco odradzam. Rozumiem zapewnienia, że zamienniki są najwyższej jakości, ale jeśli pękają od trzymania telefonu w ręce, to coś jest nie tak :/ Jeszcze raz odradzam! EDIT: Niestety, z jakiegoś względu nie mam możliwości odpowiedzi na odpowiedź właściciela, więc zaktualizuję recenzję. Po pierwsze, jeśli chcemy być precyzyjni, przyszedłem do Państwa po 5 miesiącach, nie po pół roku. Niby miesiąc różnicy, a jednak robi różnicę. Strzaskałem w życiu ekrany dokładnie pięciu telefonów. Nokii 6303 Classic (sic!), HTC Sensation, Be United 3 (tak, coś takiego istniało), Nokii Lumii 735 oraz Samsunga Galaxy J5 (pierwszej wersji - tu pęknięcie było jednak nieznaczne). Nigdy w życiu nie przyszłoby mi do głowy, by iść wymieniać je za darmo. Ja zawiniłem, mnie telefon upadł, mówi się trudno. Więc proszę nie insynuować. W przypadku iPhone'a 5s będącego przedmiotem sporu nie zawiniłem - podkreślam, że ekran pękł mi w ręce. Dlatego też do Państwa przyszedłem. Oczywiście, ja wiem, jacy są ludzie, Wy nie macie w oczach rentgenu, który pokazałby, że akurat ja jestem uczciwy. Dlatego też sam Was poprosiłem, żebyście ten telefon otworzyli. Przecież jako profesjonaliści widzicie, że nie kłamię i żadnego upadku nie było! Skoro eliminujemy możliwość kłamstwa, Państwo stwierdzają, że wszystko było w najlepszym porządku, to wniosek jest jeden - ekran był od początku wadliwy i nastąpiło w nim tzw. zmęczenie materiału. Grubo przedwczesne. I Państwo też o tej wadzie nie wiedzieli, no bo skąd. Jednak powinni Państwo wziąć to pod uwagę, bo mnie jako klienta naprawdę nie interesuje, że ekran miał jakąś wadę. Ja mam dostać pełnowartościowy produkt (na naprawy również obowiązuje rękojmia). Sprawa powinna trafić do miejskiego rzecznika konsumentów, ale po prostu nie chce mi się w to "bawić"... Podobnie jest choćby w przypadku hipotetycznego martwego piksela na ekranie, który został sprzedany, jako w pełni sprawny. Co z tego, że norma ISO mówi, że ten martwy piksel może tam być, skoro narusza to interesy klienta? Tyleż warte są w tej sytuacji Państwa zapewnienia. I proszę nie zmyślać, że moim oczekiwaniem było otrzymanie zniżki na wymianę ekranu. Państwo mi to zaproponowali, a ja nie skorzystałem, bo nie takie było oczekiwanie. Pisanie rzeczy niezgodnych z prawdą, żeby się wybielić to już szczyt wszystkiego.