1580207948
https://www.google.com/maps/reviews/data=!4m8!14m7!1m6!2m5!1sChdDSUhNMG9nS0VJQ0FnSUNzaXRqN2xRRRAB!2m1!1s0x0:0x2a014ab693134d8!3m1!1s2@1:CIHM0ogKEICAgICsitj7lQE%7CCgsIzJ7A8QUQqJK7fQ%7C?hl=en-US
Piotr Zieliński
google
https://www.google.com/maps/place/?q=place_id:ChIJmwnd28a1HkcR2DQxaasUoAI
1
Zacznę od tego, że auto było stosunkowo świeże (3 lata), miało kilka odprysków/wgnieceń na kilku elementach i zamiast czekać aż dobierze się do tego rdza, postanowiłem działać...Auto naprawiałem za własne pieniądze - nie z ubezpieczenia. Po kontakcie z właścicielem zdecydowałem się na pomalowanie całych elementów, bo jak powiedział pan, punktowe zaprawki i zabezpieczenia, wyglądały by brzydko a oni cytuje są "ekspertami w dziedzinie i nigdzie w okolicy lepiej nie pomalują mi samochodu...że oni robią nowe toyoty i lexusy itp..." Zgadzało się to z opiniami w google, a, że sam jestem fanem motoryzacji i lubię jak auto wygląda dobrze to zdecydowałem się na proponowane przez właściciela rady. Teraz tego żałuję... Z dobrych rzeczy to rzeczywiście zostałem przyjęty praktycznie z dnia na dzień, i na tym niestety koniec zalet... Samochód miał być gotowy w ciągu tygodnia, naprawa przeciągnęła się jednak do 2 tygodni (to jeszcze do przełknięcia, zdarzają się nieoczekiwane sprawy w trakcie prac) Odbierając samochód na pierwszy rzut oka nie było się do czego przyczepić, jednak po chwili zauważyłem na nim drobne rysy, których wcześniej nie było...Po zwróceniu uwagi, zdenerwowany właściciel wypierał się tego i wręcz na mnie naskoczył, że coś wymyślam (na szczęście uzupełnili te nowe drobne rysy zaprawkami). Kiedy wsiadłem do środka, zobaczyłem, że panowie w trakcie prac przy demontażu elementów ubrudzili mi całą podsufitkę i boczne słupki (mam jasny środek auta), po zwróceniu uwagi również nie było słowa skruchy a jedynie pretensje, że to ja znów coś wymyślam i oni tak na pewno nie zrobili - nie lubię jak się ze mnie robi wariata (szczególnie, że środek był prany w innym zakładzie, przed wizytą u lakiernika)! Dodatkowo klapa bagażnika została w ogóle słabo naprawiona - nie została pomalowana na rancie - przebijały się stare odpryski, ciekawe czy w ogóle zostało to jakoś zabezpieczone. Na szczęście to poprawili z dnia na dzień, ale mina właściciela (nie pana Marcina), który ciągle się chwalił jacy to oni są świetni w fachu była nie do opisania kiedy zobaczył co odstawili pracownicy - czy zostało to zrobione dobrze czas pokaże. Samochód odbierałem w słoneczny dzień, więc niestety nie zauważyłem wszystkiego. Wydawało mi się, że kolor dobrali dość dobrze (a mam specyficzny), niestety jak się teraz okazuje nie miałem racji... Kolor jest dobrany strasznie, w zasadzie to mógłby być pomalowany jakkolwiek... Jak stanę wieczorem przy jakiejś latarni ulicznej to aż wstyd mi patrzeć, bo przód auta wygląda jak doklejony, nowy kolor jest znacznie ciemniejszy niż oryginał... Nawet laicy w zwykły dzień widzą, że samochód jest malowany. Będąc na detailingu w innym zakładzie, żeby odświeżyć oryginalny lakier względem malowanych elementów Pan zwrócił mi uwagę, że auto jest w ogóle słabo pomalowane (sam z siebie). Teraz jest tak, że mam prawie nowe auto a wstydzę się nim jeździć, gdybym wiedział, że tak będzie na pewno wybrałbym inny warsztat! Człowiek uczy się na błędach, więc chciałbym przestrzec innych, żeby wszystko dokładnie sprawdzili i przede wszystkim wzięli jakiś dowód wykonanych prac, ja tego nie zrobiłem czego bardzo żałuję bo na pewno nie skończyło by się wtedy jedynie na opinii w google. Miałbym możliwość reklamacji/rękojmi itp. Właściciel sam z siebie też żadnego dowodu nie wystawił... Mój błąd i mogę mieć teraz pretensje do siebie. Ja nie pomaluje u nich już nic, i na pewno niestety nie będę polecał, a żałuje bo zaczęło się dobrze. To co zgadza się z opiniami to rzeczywiście pan Marcin jest miłym człowiekiem, ale szkoda, że przynajmniej w moim przypadku nie poszła za tym również dobrze wykonana robota. Po opiniach mówiących, że panowie świetnie dobrali lakier, zrobili mi gratis to i tamto, to zastanawiam się gdzie był problem u mnie? Czy to kwestia, że naprawiałem za swoje a nie z ubezpieczalni, gdzie można zawsze więcej ściągnąć. Nie mówiłem nic, że mam ograniczony budżet itp. a naprawa wcale nie należała do najtańszych. U mnie nie sprawdziło się to , że drożej znaczy lepiej. Może po prostu mam pecha...