1631980682
https://www.google.com/maps/reviews/data=!4m8!14m7!1m6!2m5!1sChdDSUhNMG9nS0VJQ0FnSUQ2c09LdTRnRRAB!2m1!1s0x0:0x7b3220a7d4c97f8d!3m1!1s2@1:CIHM0ogKEICAgID6sOKu4gE%7CCgwIipmYigYQoMfz6wE%7C?hl=en-US
Noname Noname
google
https://www.google.com/maps/place/?q=place_id:ChIJu3yM9bHJHkcRjX_J1KcgMns
Dzień dobry, nie mam najmniejszych wątpliwości, Panie Wiktorze. Przykro mi, że nie spełniliśmy pańskich oczekiwań, jednak opinia wydana na podstawie średnio dwóch wizyt w ciągu roku, które składał Pan Babci nie wydaje się być opinią rzetelną. Niestety, pomimo zachowania środków ostrożności (których nie miał Pan okazji "licznie" obserwować, przebywając za granicą), koronawirus pojawił się u nas po niespełna roku skutecznej przed nim obrony. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że mógłby pojawić się szybciej, gdybyśmy przystali na pańskie nachalne, graniczące z groźbą "prośby" o wpuszczenie na teren Ośrodka po przyjeździe zza granicy, bez szczepienia, podczas największej fali zakażeń w kraju, z którego Pan przyjechał. Babcia przebywała u nas 3 lata (bez 16-tu dni, dla pełnej dokładności). Czy to jest okres czasu, który był dla Pana niewystarczający do "znalezienia innego ośrodka"? Ośrodek owszem, został przez Pana znaleziony, ale z podróży do niego Babcia wróciła roztrzęsiona, zapłakana i przerażona potencjalną zmianą miejsca zamieszkania. Kolejna sprawa, że ostateczną decyzję w tym temacie podejmowali pańscy rodzice, sami niejednokrotnie zmuszeni do składania przeprosin za pańskie nieuzasadnione, roszczeniowe i niezrozumiałe dla otoczenia zachowanie. Polityka "stary był to umarł, czego się spodziewacie"? Nawet nie wiem w jaki sposób można odpowiednio odnieść się do tak przykrych i krzywdzących słów. Na jakiej podstawie wyciągnął Pan taki wniosek? Na podstawie walki, jaką stoczyliśmy o życie pańskiej Babci, w wyniku czego w wieku dziewięćdziesięciu czterech lat, z licznymi chorobami współistniejącymi wygrała walkę z COVID-19? W oparciu o godziny rozmów, przytulania i uspokajania Babci po pańskich wizytach, podczas których denerwował się Pan i krzyczał, bo nie była w stanie nauczyć się obsługi telefonu w sposób Pana satysfakcjonujący? "Plusem jest brak agresji i przemocy ze strony obsługi w kierunku pacjentów" - nie wiem w jakich ośrodkach Pan bywał, ale to jest bezdyskusyjny standard, Panie Wiktorze, nie "plus". Zapewniamy Pensjonariuszom możliwość skorzystania z systemu przywoławczego, czego siłą rzeczy nie zdołał Pan zaobserwować przebywając przez 20 minut w jednym pokoju. Pańska Babcia natomiast, w ostatnich tygodniach życia była w stanie uniemożliwiającym skorzystanie z takiego systemu. Brak personelu w pokoju, w którym spędzał Pan czas z Babcią wynikał wyłącznie z chęci zapewnienia Panu poczucia prywatności. Konstruktywna krytyka skłania do przemyśleń i zmian, a niestety pańskie bezpodstawne zarzuty konstruktywną krytyką nie są. Niemniej dziękujemy za pamięć i przypomnienie o fakcie, że istnieją tacy, dla których "wszystko, co w naszej mocy" to nadal za mało. Z upływem czasu, mam jednak nadzieję pamiętać jedynie piękne chwile, podczas których na twarzy Pani Marii gościł promienny uśmiech. Pozdrawiam serdecznie, Marta Gajewska
1632146721
2
Ośrodek, w którym spędziła ostatnie lata życia i zmarła moja babcia. Jedzenie było skromne, zwłaszcza tzw. "podwieczorku", które się sprowadzały do jogurtu albo kawałka ciasta. Ludzie są pojeni słodkim napojem, bilans wodny nie jest prowadzony, masa ciała też nie jest monitorowana. Osoby są rzadko wyprowadzane na zewnątrz bo zawsze jest jakiś powód, żeby tego nie robić. Polecam samemu kilka razy odwiedzić ośrodek i zobaczyć jak często uda się zobaczyć pensjonariuszy w ogródku. To są jednak detale, babcię wyniszczył i wykończył Covid, który został zaciągnięty przez obsługę ignorującą standardy bezpieczeństwa. Zmarło tam przez niego wiele innych osób. Maski (i to niskiej jakości) noszone były tylko na pokaz, gdy wchodzilem na teren. Obserwowalem ośrodek z zewnątrz po tym kątem i widziałem obsługę wchodzącą i wychodzącą bez masek (pracuje tam sporo palaczy, więc moje obserwacje były liczne). Wiedziałem, że tak to się niestety skończy i mam do siebie ogromny żal, że nie zdążyłem znaleźć innego ośrodka, w którym obsługa zachowuje się odpowiedzialniej. Oczywiście gdy pójdziecie państwo porozmawiać z obsługą będą się zarzekać, że dbają o bezpieczeństwo. Czy oni poniosą jakiekolwiek konsekwencje? Nie, panuje polityka "stary był to umarł, czego się spodziewacie"? Dodatkowo przy łóżkach nie ma guzików do wzywania obsługi, ludzie krzyczą aby wezwać obsługę, a że to budynek wielopiętrowy to jest to nieskuteczne. Nie każdy ma tak też siły krzyczeć. Mam nadzieję, że nie znajdę się w sytuacji, w której spędzę w takim miejscu końcówkę życia. Plusem jest brak agresji i przemocy ze strony obsługi w kierunku pacjentów.