1619549969
https://www.google.com/maps/reviews/data=!4m8!14m7!1m6!2m5!1sChdDSUhNMG9nS0VJQ0FnSURLc09QVDZ3RRAB!2m1!1s0x0:0xd1f8d5c499cdc7d5!3m1!1s2@1:CIHM0ogKEICAgIDKsOPT6wE%7CCgsIkb6hhAYQ0L-IdQ%7C?hl=en-US
M Demidowska-Daniłoś
google
https://www.google.com/maps/place/?q=place_id:ChIJa_9yZFJWIkcR1cfNmcTV-NE
Szanowna Pani, nie rozumie Pani bo nawet nie chciała Pani wysłuchać, jakiej długości łańcuchy są dozwolone w naszym kraju, z uwagi na to, że była Pani cyt. "nadąsana", że nie przyjedziemy natychmiast na Pani wezwanie. W Pani ocenie mamy obowiązek reagowania na tego typu zawiadomienia i to natychmiast. Nie chciała nawet Pani wysłuchać, na jakiej zasadzie działa nasza organizacja społeczna. Może zatem chociaż Pani to przeczyta: nasza organizacja działa na zasadzie wolontariatu i wykonuje działania na miarę możliwości swoich wolontariuszy, którzy z poświęceniem życia zawodowego i rodzinnego próbują ratować zwierzęta w wolnym od swoich obowiązków czasie. "- Bo macie obowiązek natychmiast przyjechać i sprawdzić jakiej długości ten pies ma łańcuch!" Nie, Szanowna Pani, nie mamy takiego obowiązku. Nie posiadamy etatowych pracowników, którzy tak, jak wyznaczone do tego służby pt Straż Miejska czy Policja, muszą niezwłocznie reagować na sygnały łamania prawa. Możemy reagować i staramy się to robić, jednak nie w przypadku tak roszczeniowej i niczym nieuzasadnionej postawy, a nade wszystko wobec braku dowodów na łamanie praw zwierząt. Dobrego dnia.
1619541306
1
Dziwna 'Fundacja'. Przy próbie kontaktu z prośbą o reakcję w sprawie więzionego na łańcuchu psa, nadąsana Pani stwierdziła, że zgłoszenia nie przyjmie, bo nie jestem w stanie określić dokładnej długości łańcucha... (Raczej ciężko byłoby mi wejść na cudzą posesję z metrem krawieckim). Odradzam. Nie polecam. Nie rozumiem. W odpowiedzi: Byłabym wdzięczna za nie kłamanie. Z moich ust nie padło zdanie, że "ktoś musi przyjechać zmierzyć łańcuch". Jestem zaskoczona atakiem. Zadzwoniłam w dobrej wierze, żeby poprosić Fundację zajmującą się prawami zwierząt, żeby sprawdziła czy nie są łamane prawa zwierząt, bo nie mam w tym temacie ani wiedzy, ani narzędzi. A nie po to, żeby kłócić się z tą czy inną Panią. Faktycznie 'nie mam dowodów na to, czy są łamane prawa psa', ale w swojej naiwności sądziłam, że to Fundacji zależy na ich zdobyciu i ewentualnej pomocy. Nie mnie, bo ja się obronię Chociaż nie powiem, przez chwilę poczułam się zaszczuta jak ten biedny psiak na łańcuchu. Zgłosiłam sprawę do Straży Miejskiej. Przyjadą. Tylko po co ta Fundacja?