1580116518
https://www.google.com/maps/reviews/data=!4m8!14m7!1m6!2m5!1sChZDSUhNMG9nS0VJQ0FnSUQwemVhWk9REAE!2m1!1s0x0:0x594282099c55c0e!3m1!1s2@1:CIHM0ogKEICAgID0zeaZOQ%7CCgsIptS68QUQkP3GGw%7C?hl=en-US
Artur Kowalski
google
https://www.google.com/maps/place/?q=place_id:ChIJQ08510h_4kYRDlzFmSAolAU
Powiadomiono mnie o dość negatywnej ocenie mojej postawy wobec przyjmowanego pacjenta. Zaskoczyło to mnie trochę, przy tak licznych raczej pozytywnych ocenach mojej pracy przez pacjentów - respondentów. Wydaje mi się, że w związku z wiekiem oraz latami mojej pracy chirurga, z latami obserwacji tragedii ludzkich jak i również osobistej tragedii, jestem zawsze empatycznie nastawiony do pacjentów. W sumie to nie wiem co było przyczyną niezadowolenia piszącego właśnie ten negatywny komentarz. Treść jest trochę enigmatyczna. Czy powołując sie na Freuda sugeruje Pan o jakiś problemach seksualnych (?) Jestem urologiem, nie seksuologiem czy psychiatrą do którego winien zgłosić się pacjent, przy braku anomalii urologicznych stwierdzonych przeze mnie. Moja wiedza na temat seksualności człowieka oparta jest na podręcznikach W. Masters - V. Johnson, Andrologii zaburzeń hormonalnych, literatury p. M. Wisłockiej, p. Lwa Starowicza, oraz wiedzy nabytej podczas konferencji urologicznych. Zawsze zbieram dokładnie wywiad dotyczący chorób typu cukrzyca, nadciśnienie, choroby ortopedyczne, choroby neurologiczne, przyjmowane leki, zaburzenia hormonalne, zbieram również wywiad dotyczący pracy czy relacji z partnerką/partnerem. Nie jestem Kaszpirowskim, by przy braku zmian organicznych uleczyć Pana niedyspozycje. Od tego są seksuolodzy i ew. psychiatrzy. Jako urolog, wedle mojej wiedzy - nie widzę patologii. Teorie Freuda powstawały w czasach trochę innej społeczności. Zapytam więc, czy piszący ów komentarz, czytał może prace Junga? Treść ich jest próbą odpowiedzi na stawiane wobec mnie zarzuty. Z kolei teksty z tabliczek na drzwiach wejściowych to chyba właśnie jawny przykład mojej sympatii i również empatii wobec pacjenta. Dobry humor też jest warunkiem powodzenia w leczeniu. Michał Koziczak
1592465606
1
Na podstawie wcześniejszych ocen i opinii wybrałem tego lekarza, niestety nie mogę powiedzieć tego samego co przedmówcy. Przyszedłem z pewnym problemem i usłyszałem tylko, że problemu nie ma. Lekarz podczas wizyty trzy razy zapewniał mnie, że to co do mnie mówi nie wynika z próby pokazania jakim jest lekarskim autorytetem, chociaż ani razu tego nie zasugerowałem, pewnie Freud miałby na ten temat inne zdanie. Próbowałem uzyskać odpowiedź na pytanie co mam zrobić, ale niestety nie dostałem nawet poszlaki, lekarz cały czas zapewniał, ze nic tutaj nie widzi i że wszystko ok. Nie wspominając już o tym, że jak zobaczyłem tabliczki na drzwiach z napisami w stylu "uśmiechnij się" czy "bądź miły" to pomyślałem, ze wizyta przebiegnie pogodnie. Też się niestety pomyliłem. Zapłaciłem 150zł za profesjonalne i rzetelne popsucie mi nastroju. Zdecydowanie nie polecam. - - Tak brzmi treść pierwotnej opinii, którą napisałem. Skoro jednak Pan Michał mi odpisał, to dopiszę jeszcze parę zdań poniżej. Nie wątpię w Pana umiejętności i kompetencje. Tylko, że po raz kolejny, niezapytany - rozwleka się Pan o nich. Tego właśnie nie rozumiem i w tym kontekście przywołałem Freuda. Dlaczego Freuda? Bo zwyczajnie jest kojarzony z psychoanalizą, psychoterapią i osoba, która będzie czytała moją opinie, zrozumie mój żart, nie znając nazwisk specjalistów. Więc może wytłumaczę na czym żart polegał - powołuje się Pan na swoją szeroką wiedzę, zapewniając, że nie chodzi Panu o budowanie swojego autorytetu. Freud miałby inne zdanie, ponieważ brzmi to dokładnie tak, jakby Pan właśnie to robił. Nie chcę teraz prowadzić internetowej wojny i szargać Panu opinii, która z pewnością jest zasłużona. Być może trafiłem na zły dzień, wiadomo, jesteśmy ludźmi. Jednak w przypływie gniewu i wydanych 150 złotych w błoto, była to moja naturalna reakcja. Z mojej strony życzę Panu, żeby rzeczywiście był Pan milszy. Będąc u Pana w gabinecie, poczułem jakby mi Pan próbował coś udowodnić, nie pomóc.