1655108974
https://www.google.com/maps/reviews/data=!4m8!14m7!1m6!2m5!1sChdDSUhNMG9nS0VJQ0FnSUNPaVpQb3JRRRAB!2m1!1s0x0:0xb78379d97e3a3ac0!3m1!1s2@1:CIHM0ogKEICAgICOiZPorQE%7CCgwI7uqblQYQ6IzvjAI%7C?hl=en-US
Krzysiek Mtb
google
https://www.google.com/maps/place/?q=place_id:ChIJCby7eWLPGkcRwDo6ftl5g7c
Szanowny Panie Krzysztofie, Podczas zakupu zostały przekazane zgodnie ze stanem faktycznym informacje z protokołu sporządzonego przez diagnostę, który też w oryginale trafił do Państwa. Teraz, po 1,5 roku ciężko jest nam się odnieść do jakichkolwiek awarii, ponieważ w między czasie nie otrzymaliśmy od Państwa żadnego zgłoszenia. Jeśli takie sygnały by do nas dotarły, moglibyśmy na bieżąco reagować oraz pomóc w ich usunięciu. Pozdrawiamy, Toyota Mikołajczak Kalisz
1656601897
1
Dzień dobry, na wstępie chciałbym zaznaczyć, że komentarz dotyczy salonu aut używanych i w pełni świadomego wsadzenia nas na minę przy zakupie auta Mini Countryman. Niestety błąd z naszej strony polegał w pewnym sensie na zakupienia auta ,,oczami" które zewnętrznie było w ładnym stanie. W związku z faktem, że jesteśmy z Poznania poprosiliśmy bardzo sympatycznego pana Marcina o rzetelne sprawdzenia auta przez diagnostę. Po kilku dniach dostaliśmy piękne i pachnące wydruki z tym co w aucie pozostaje do zrobienia. Były to oczywiście elementy kosztujące grosze w stosunku do tego co włożyliśmy w auto przez rok użytkowania. Diagnosta nie wspomniał np. o braku rurek i wężyków od klimatyzacji, skruszałej gumie w kole pasowym, braku oryginalnych lamp przeciwmgłowych ( wsadzone coś na sztukę co generuje błędy w komputerze) Brak plastików doprowadzających powietrze do wnętrza samochodu! Wymiany wymagały także tarcze hamulcowe, klocki, filtry oraz klakson, który pochodził od motoroweru ^.^ To tylko niektóre elementy o których dowiedzieliśmy się podczas rocznej eksploatacji auta. Wiem! Auto używane to nie auto nowe, ale czy przyjmując auto w rozliczeniu salon nie sprawdza go pod kątem chociażby stanu technicznego i bezpieczeństwa użytkowania??? Smutne jest także to, że podczas rozmowy telefonicznej sympatyczny pan Marcin zakomunikował żonie, że to nie on ponosi odpowiedzialność za wprowadzenie klienta w błąd tylko diagnosta, który dokonał przeglądu auta, a on sumienie ma czyste, bo przecież pokazał zdjęcia i powiedział, że auto było ,, LEKKO" uszkodzone. Sz. panie Marcinie! Czy na pewno? Podsumowując! Pragniemy bardzo mocno przestrzec przyszłych kupujących! Pamiętajcie, kupując auto w salonie nie miejcie nawet cienia pewności, że kupujecie auto z pewniejszego źródła niż osoba prywatna, komis, internet itp. Sprawdzajcie auta w innej stacji diagnostycznej lub zabierajcie swojego mechanika. Od momentu zakupu Mini do chwili obecnej w auto włożyliśmy kilka tysięcy złoty i o zgrozo to nie koniec! Wspólnie z żoną marzymy o pozbyciu się auta, ale jesteśmy ludźmi uczciwymi i dopóki nie będziemy mieli pewności, że przyszły nabywca (mamy nadzieję, że znajdziemy) będzie mógł bezpiecznie podróżować autem nie wystawimy go na sprzedaż. ,,Serdecznie" pozdrawiamy pana Marcina oraz równie ciepło pana diagnostę. Luiza z Krzysztofem i ich Mini Countryman 4All Cooper Works i Bóg wie co jeszcze ^.^