1661617193
https://www.google.com/maps/reviews/data=!4m8!14m7!1m6!2m5!1sChdDSUhNMG9nS0VJQ0FnSUR1dmZmTG1RRRAB!2m1!1s0x0:0x559cb584f6d58815!3m1!1s2@1:CIHM0ogKEICAgIDuvffLmQE%7CCgsIqYipmAYQ-JHnfg%7C?hl=en-US
Wojciech Grzybowski
google
https://www.google.com/maps/place/?q=place_id:ChIJC1Gj2hNUDkcRFYjV9oS1nFU
5
Alaska! - z punktu widzenia wygodnego fotela przed telewizorem w środku Mazowsza lub zatłoczonej wakacyjnej plaży w Stegnie - pojęcie kompletnie abstrakcyjne. Jakieś miejsce na mapie na końcu świata, coś z geografii kojarzę, coś gdzieś w telewizji kiedyś pokazywali. Na pewno miejsce nie do życia, na pewno nic tam ciekawego nie ma, pewnie zima cały rok. Faktycznie jeśli ktoś czerpie przyjemność ze spędzania urlopu kolejny rok w ulubionej powiedzmy Karwi, albo jest fanem all inclusive w Turcji to może dalej nie czytać. Alaska - miejsce magiczne! Już coraz mniej na świecie jest takich miejsc, że mimo pełnej, acz nienachalnej cywilizacji (cywilizację gwarantuje przynależność do USA) ma się wrażenie obcowania z przyrodą w stanie nienaruszonym od pokoleń. Przestrzeń, powietrze, widoki! Właśnie wróciliśmy z rodzinnej (rodzice z dwójką nastolatków) 2,5 tygodniowej wyprawy typu self-drive. Program wycieczki ustaliliśmy z Damianem Hadasiem z Niceland. Już na etapie planowania (wyjazd w sierpniu, planowanie w lutym - w sumie to był ostatni moment) Damian dał się poznać jako kompetentny organizator imprez turystycznych. Dobry kontakt przez WhatsApp, cenne, praktyczne rady pozwoliły stworzyć plan, tzw. wyprawy życia. W końcu nadszedł czas wyjazdu. Lot przez FRA Condor-em (też sugestia Damiana) - najszybciej na miejsce. Na lotnisku w ANC szybko do wypożyczalni AVIS i już jesteśmy na Alasce! Początek sierpnia - rześko! 15 st Celsjusza, ale nie pada:). W trakcie objazdu tej łatwo dostępnej dla turystów części Alaski zrobiliśmy ok. 3 tys. km. Poza Anchorage nocowaliśmy w Talkeetna, przy Parku Narodowym Denali, w Fairbanks, Valdez, Seward, Palmer, Soldotna, Homer i na koniec w Girdwood. Które miejsce najlepsze? To nie takie proste. Trzeba zobaczyć je wszystkie, żeby poczuć różnice. I wybrać dla siebie to miejsce NAJ. Dla naszej rodziny nr 1 to Valdez - pięknie, wręcz bajkowo położone u ujścia dzikiej górskiej rzeki w otoczeniu wysokich, pokrytych lodowcami szczytów górskich (takie widoczki oczywiście nie tylko w tym miejscu:). Ponadto tutaj praktycznie z drogi można z bliska zobaczyć pożywiające się łososiami brunatne i czarne niedźwiedzie, kojoty, foki czy lwy morskie. Być może na naszą ocenę wpływ miała piękna, słoneczna pogoda, która towarzyszyła nam cały dzień, również w trakcie pływania kajakami po jeziorze u stóp lodowca, szukając drogi między dryfującymi górami lodowymi. Nr 2 to Homer - przede wszystkim za malowniczą lokalizację z niesamowitą wchodzącą w wody zatoki Kachemak mierzeją (Homer Split). Po drodze oprócz zapierających dech w piersiach widoków, cała masa atrakcji. Największe wrażenie zrobił na nas lot śmigłowcem na lodowiec i tam przejażdżka psimi zaprzęgami - spełnienie marzeń z dzieciństwa co najmniej połowy rodziny:). Łowienie łososi stojąc w woderach prawie po pas w rwącej górskiej rzece zrobiło również wrażenie nawet na sceptycznie do wędkowania nastawionej piękniejszej części rodziny. Niestety nie polecieliśmy podglądać niedźwiedzi do kompletnej dziczy - pogoda:(. Padało praktyczne codziennie - najbardziej deszczowy sierpień od lat. Czy chcemy narzekać na pogodę? NIE. Wiedzieliśmy, że jedziemy na Alaskę, a nie do Grecji. Byliśmy odpowiednio przygotowani. Jeśli coś nie wychodziło z powodu pogody mogliśmy robić coś innego w tym czasie. Bardzo pomocny był w tym Damian, który jak Wielki Brat czuwał nad naszą wyprawą. SMS-y z pytaniami, czy wszystko OK, albo z sugestiami gdzie po drodze się zatrzymać, co zobaczyć, gdzie pójść i gdzie zjeść bardzo ułatwiały podróż, a ponadto dawały poczucie, że na tym końcu świata nie jesteśmy sami. Pod koniec trasy miły akcent. Damian znalazł chwilę, żeby się z nami spotkać i porozmawiać face to face. To bardzo istotny psychologicznie gest, który świadczy o zaangażowaniu Damiana w wykonywaną pracę i profesjonalnym traktowaniu swoich klientów. PS. Żona już planuje przyjazd zimą:) - to chyba najlepsza odpowiedź na pytanie czy warto zobaczyć Alaskę.
1658827402
https://www.google.com/maps/reviews/data=!4m8!14m7!1m6!2m5!1sChZDSUhNMG9nS0VJQ0FnSUN1bXQyWEh3EAE!2m1!1s0x0:0x559cb584f6d58815!3m1!1s2@1:CIHM0ogKEICAgICumt2XHw%7CCgwIiuX-lgYQyOu-uwE%7C?hl=en-US
Jakub Wysłocki
google
https://www.google.com/maps/place/?q=place_id:ChIJC1Gj2hNUDkcRFYjV9oS1nFU
5
W czerwcu 2022 brałem udział w prywatnym wyjeździe na Alaskę razem z grupą 5 przyjaciół z Polski. Wyjazd organizował dla nas Damian i Elizabeth z firmy Niceland. Było to niezapomniane 10 dni podróży, podczas których lecieliśmy śmigłowcem na lodowiec, jeździliśmy psim zaprzęgiem, przyglądaliśmy się wielkim łosiom, wyruszyliśmy awionetką na obserwację niedźwiedzi brunatnych, przejechaliśmy się malowniczym pociągiem, pływaliśmy pontonem wśród góry lodowych czy łowiliśmy ryby na lokalnej rzece. Damian znalazł czas na spotkanie z nami i codziennie doradzał nam telefonicznie w kwestii wyboru restauracji czy postojów. Wsparcie okazało się także na wagę złota zaraz po przylocie, gdy okazało się, że jeden bagaż nie doleciał z Frankfurtu na Alaskę. Firma pomogła nam wypełnić raport, trzymała rękę na pulsie i odebrała walizkę przy pierwszej możliwej okazji a następnie przekazała ją szybko w nasze ręce. Mam nadzieję, że to nie ostatnia wspólna podróż, bo myślimy już także o Islandii oraz Antarktydzie.