1604648948
https://www.google.com/maps/reviews/data=!4m8!14m7!1m6!2m5!1sChdDSUhNMG9nS0VJQ0FnSUNpc1lYa3JRRRAB!2m1!1s0x0:0x95f3d6eb7079b763!3m1!1s2@1:CIHM0ogKEICAgICisYXkrQE%7CCgsI9P-T_QUQgJHnPQ%7C?hl=en-US
Krystyna Płaneta
google
https://www.google.com/maps/place/?q=place_id:ChIJAQBcFRe4HkcRY7d5cOvW85U
1
Na stronie przychodni informacja, że przychodnia dąży do utrzymania wysokich standardów medycznych... Niewiele mogę powiedzieć o lekarzach, bo wizytę, która doszła do skutku miałam tylko jedną, natomiast standardy obsługi rejestracyjnej są w tej placówce żywcem wyjęte z filmów Barei... Przyjechałam ok 45 minut przed zaplanowaną wizytą, bo tak mi się po prostu ułożyło czasowo. W przychodni ciemno, głucho... zamknięte. Zapukałam w szybę i po chwili pojawiła się pani, która chyba robi tam masaże. Zapytałam czy przychodnia jest czynna, nie umiała odpowiedzieć. Powiedziałam że mam wizytę za ok. 40 minut, więc poczekam w samochodzie. Na to pani masażystka bardzo uprzejmie zaprosiła mnie do środka, otworzyła drzwi, włączyła światło, i wróciła do swojego pacjenta. Ja usiadłam w kąciku, sama, z maseczką na twarzy czytałam coś w telefonie. Po ok. 15 min. przyszła pani recepcjonistka. Tonem, który dyskwalifikował ją od jakiejkolwiek pracy w usługach, oświadczyła, że tak wcześnie się nie przychodzi, bo to jest niebezpieczne... dla niej...itp. Drzwi od przychodni zostawiła otwarte na oścież. Zignorowałam opryskliwy ton i narzekania na dzień dobry, choćby z racji wieku tej pani. Po kilku minutach jednak zrobiło mi się zimno, więc zapytałam, czy mogę zamknąć drzwi. W odpowiedzi usłyszałam jeszcze bardziej opryskliwe i wyniosłe "no przecież muszę wywietrzyć"... Nie było żadnego zainteresowania mną, jako pacjentką... pani załatwiała swoje prywatne rozmowy telefoniczne... Po kolejnych kilkunastu minutach takiego wietrzenia byłam już tak zmarznięta, że po prostu podziękowałam za "miłe" przyjęcie i wyszłam... Więcej na pewno tam nie wrócę, choć miałam jeszcze przyprowadzić mamę... Może to "tylko" dwie stracone pacjentki... może tylko, a może aż... ale myślę, że jeśli ktoś chce zachować wysokie standardy usług, to nie powinien oszczędzać na fachowym, życzliwym personelu, a sfrustrowane panie dorabiające do emerytury, które boją się wirusa, powinny zostać w domu, a nie narażać pacjenta na stratę czasu i szukanie nowego lekarza, a placówki na utratę pacjentów. W dzisiejszych czasach, kiedy jest tyle prywatnych przychodni, a pacjent płaci za usługi ciężkie pieniądze... nie ma już miejsca na obsługę rodem z PRLu