1583001424
https://www.google.com/maps/reviews/data=!4m8!14m7!1m6!2m5!1sChdDSUhNMG9nS0VJQ0FnSURzeXZ1UDJnRRAB!2m1!1s0x0:0x362de9379723f95d!3m1!1s2@1:CIHM0ogKEICAgIDsyvuP2gE%7CCgwI0N7q8gUQiLX52wI%7C?hl=en-US
Marcin
google
https://www.google.com/maps/place/?q=place_id:ChIJl-VqOWjCD0cRXfkjlzfpLTY
Panie Marcinie, bardzo nam przykro, że odniósł Pan takie odczucia. Niestety w Pana obszernym opisie jest trochę tzw. "teorii spiskowych". Pozdrawiamy i życzymy dużo zdrowia -).
1608656378
1
Te opinie, to w 90% w moim odczuciu czysto marketingowe działanie, kółko wzajemnej adoracji. Jak wejdziecie sobie w opinie użytkownika "ruda em" to zobaczycie dwie dokladnie takie same opinie dla niby dwóch różnych (ale adres ten sam) podmiotów. Użytkownik "piotr rybicki" , "Sylwia K" oraz "Józefa kropacz" również komentuje oba te podmioty oraz inne z adresu Pabianicka. Wszystkie opinie umieszczone w zasadzie w niedalekich odstępach czasowych. Trafiłem na to badanie w sumie przypadkiem, bo sądziłem, że to normalne badanie z krwi i testów skórnych, mój błąd. Jak już przyszedłem to wykonałem badanie podstawowe na alergeny i biorosenans, taki pakiecik był w promocji. W gabinecie wisi mnóstwo certyfikatów i zaświadczeń aby wzbudzić zaufanie. Większość to jakiejś kursy ze szkoleń firmy, która produkuje tą magiczną maszyne do badania. Jak ktoś nie wie, to tak w skrócie badanie polega na tym, że Pani trzyma w ręku taką pałeczkę i jak ona się poruszy w danym kierunku to jesteś uczylony. Wynik badania który zależy od pałeczki trzmanej przez osobę, która również może ją delikatnymi ruchami wprowadzić w ruch, to jakaś kpina dla mnie. Urządzenie jak juz to powinno być zamontowane na stałe, bez czynnika ludzkiego. Zresztą w Internecie można znaleźć wiele informacji na brak jakichkolwiek dowodów (pomijając teorie producentów urządzenia do badania oraz różnego rodzaju podmioty zarabiające na tym) na nawet minimalną skuteczność diagnostyczną oraz leczniczą. Działanie jest porównywalne z efektem placebo. Przed i w trakcie badania Pani wypytuje aby wyciągnąć jak najwięcej informacji, w moim przypadku nt alergi, odżywiania się. Np. Jak Pan się czuje po zjedzeniu tego, czy Pan kicha, dlaczego Pan uważa, że ma pan alergię, co wyszlo na testach alergicznych z krwi i testów skórnych, czy oczy Panu łzawią, jeśli tak to w jakich sytuacjach. Logiczne chyba jest, że na tej podstawie większość szarych obywateli jest w stanie wskazać na co jest uczulenie. Mówiłem, że kicham i mam duszności przy kocie, to oczywiście po badaniu była "diagnoza" , że jestem uczylony na kota. Powiedziałem, że źle się czuję po piwie, zalega mi to jest Pan uczylony na drożdże itd. Powiedziałem że kicham jak odkurzam, to wyszło że na kurz i roztocza itd itd.. Dziwne jest również to, że Pani badała te alegreny przez jakieś 20 minut i nic nie notowała. Następnie po badaniu zaczęła zaznaczyć migiem z głowy na co mam uczulenie i w jakim stopniu... Nie wiem w jaki sposób zostało to zapamiętane. W moim odczuciu i po przejrzeniu sobie na spokojnie tych zapisów, poczytaniu trochę na tematy związane z alergią, to zostało zaznaczone w znacznej większości to na co najczęściej w populacji występuje alergia. Na moje pytanie na ile do badanie jest miarodajne, usłyszałem proszę Pana, to jest bardzo miarodajne. Acha. Pani terapuetka daje w międzyczasie rady, co jeść, jakie witaminy brać itp. Generalnie taką, a nawet bardziej merytoryczną wiedzę znajdziemy za darmo na lepszych kanałach na instagramie związanych z dietetyką albo po prostu u dietetyka. Najlepsze jest to, że jak zaaragowałem zdziwieniem, że jestem rzekomo uczylony na ziemniaki, to Pani oczywiście się zabezpieczyła i powiedziała, że to może nie wyjść na badaniu krwi, bo nie wiadomo jak duże jest to uczulenie i że moge nic nie odczuwać po zjedzeniu. Znaczy to, że badania z krwi mogą się w ogóle nie pokrywać z tymi przeprowadzonymi tą pałeczką. Idealnie! Czytajcie ludzie bardziej dogłębnie opinie, bo w aktualnych czasach blisko połowa z nich w internecie to czysty, mniej lub bardziej bezczelny zabieg marketingowy.