1601749629
https://www.znanylekarz.pl/wojciech-homola/ginekolog/bielany-wroclawskie#tab=profile-reviews
M.Z
znany_lekarz_placowka
https://www.znanylekarz.pl/placowki/femimea-centrum-ginekologii-i-poloznictwa
2
Do doktora poszłam po przeczytaniu wszystkich pozytywnych uwag i chyba trochę mnie to zmyliło. Mam nadzieję, że moja opinia pomoże tym, którzy również często myla renomę i cenę usług z ich jakościa. Opowiedziałam doktorowi o swoich objawach (żółto-brazowa) wydzielina z pochwy, kwaśny zapach. Powiedziałam, że mam objawy od lutego i generalnie mam skłonności do infekcji bo po ostatniej cytologii inny lekarz przepisał mi antybiotyk. Nie jestem lekarzem ale skoro po ostatniej cytologi na której wyszło zapalenie miałam przepisany antybiotyk, który pomógł, teraz również myślałam, że cytologia wykryje nieprawidłowości. Pan Homola nie zaprzeczył, nie zasugerował innego badania i stwierdził, że w takim razie robimy cytologię. Po 15 minutach i 350 złotych opłaty za wizytę w recepcji powiedziano mi, że w razie nie prawidłowości wyniki sa wysyłane maile po okresie 2 tygodni od badania. Po czterech tygodniach zadzwoniłam do Pana Homoli bo objawy były nadal a on zdezorientowany obiecał mi wyniki na następny dzień (otrzymałam je, a wraz z nimi receptę na lek ponieważ wykryto stan zapalny o którym bym nie wiedziała gdybym się o te wyniki nie dopraszała). Zadzwoniłam do lekarza aby dopytać o wyniki i o lek i jak on ma działać ponieważ o tym również mnie nie poinformowano. Usłyszałam, że nie jest to antybiotyk a lek działajacy antybakteryjnie i po wybraniu należy powtórzyć cytologię. Lek wybrany, objawy sa nadal ale ja wiem, że to tego doktora już nie wrócę. Zapłaciłam nie mało i zostałam z tym samym problemem. Dziękuję, nie polecam.
1601021823
https://www.znanylekarz.pl/wojciech-homola/ginekolog/bielany-wroclawskie#tab=profile-reviews
pacjentka
znany_lekarz_placowka
https://www.znanylekarz.pl/placowki/femimea-centrum-ginekologii-i-poloznictwa
2
Pierwszy raz zamieszczam negatywny komentarz i mocno zastanawiałam się, czy to zrobić. Jednak przy samych pozytywach widniejących tu na temat pana doktora, ta opinia może się okazać zdrową przeciwwagą. Do pana doktora trafiłam na potwierdzenie ciąży po wykonaniu testu domowego. Doktor potwierdził, że pęcherzyk ciążowy jest, polecił przyjść za tydzień, by sprawdzić, czy pojawiło się echo płodu. Niestety cztery dni później wiedziałam już, że coś jest nie tak. Wieczorem pojawiło się krwawienie i koszmarny ból brzucha. Było przed 19.00, zadzwoniłam więc z nadzieją, że doktor zdoła mnie przyjąć w nagłym przypadku, czekanie bowiem trzech dni na wizytę jawiło mi się jako trzy dni strachu i niepewności, co dzieje się z moim ciałem. Pani pielęgniarka/recepcjonistka uzyskała zgodę doktora i już pół godziny później czekałam w poczekalni. Doktor przyjął mnie przed ósmą, gdy skończył przyjmować umówione pacjentki. Potwierdził, że z płodem źle się dzieje, zasugerował, że mogę wykonać badanie z krwi dwa dni pod rząd, by się upewnić, że następuje poronienie, zapewnił, że tak się zdarza, co potwierdzają statystyki i zaczął wypisywać karteczkę z ceną, co było jasnym sygnałem skończonej wizyty. W moje głowie tysiąc pytań - czy poronienie nastąpi samoistnie? Czy macica oczyści się sama? ile będzie trwało krwawienie i co z bólem? Kiedy kolejna wizyta, jak to skontrolować, jak uniknąć powtórki? Dopytałam, uzyskałam odpowiedź, że "prawdopodobnie oczyści się sama, przyjść po kolejnej miesiączce, nie ma co wybierać się do szpitala, bo covid". Wyszłam z gabinetu, pani recepcjonistka spytała, czy wszystko w porządku, gdy odpowiedziałam, że niestety nie, kasując 240 zł poinformowała mnie, że to normalne i ciało pewnie przygotowuje się "do tego właściwego". Poczucie absurdu w mojej głowie osiągnęło apogeum, popłakałam sobie w samochodzie i pojechałam do domu. Dzień później od mojej przyjaciółki w ciąży (która bardzo przejęła się moją sytuacją i opowiedziała o niej swojej pani ginekolog kolejnego dnia), dostałam pakiet informacji od jej ginekolożki: przysługuje mi L4 do ośmiu tygodni, mogę wykonać badania kosmówki w celu sprawdzenia, czy płód miał jakieś wady, podała cały pakiet badań, które warto wykonać przed kolejną próbą, poinformowała, że krwawienie nie powinno być dłuższe niż dwa tygodnie, w innym razie należy niezwłocznie skonsultować stan macicy i kazała przekazać, że po ludzku bardzo jej przykro. Podsumowując - więcej informacji i empatii otrzymałam od obcej osoby, która nigdy mnie nie widziała, na odległość, niż od pana doktora, który chyba już bardzo spieszył się do domu. Rozumiem to w stu procentach, jednak skoro kasuje za wizytę normalną stawkę i godzi się mnie przyjąć w ostatnich minutach swojego dnia pracy, to naprawdę chciałabym wiedzieć wszystko o trudnej sytuacji, w której się znalazłam i nie musieć o wszystko pytać z poczuciem, że przeciągam strunę. Wisienką na torcie był sms trzy dni później, czy pojawię się na umówionej jutrzejszej wizycie, bo "chyba widzieliśmy się w poniedziałek". Owszem, widzieliśmy się. Ja już jednak podziękuję. Zdaję sobie sprawę, że przy takiej ilości pacjentek trudno o indywidualne podejście. Ale osobiście w tak trudnej psychicznie sytuacji wolałabym mieć po swojej stronie kogoś zdecydowanie bardziej empatycznego.