1594034138
https://www.google.com/maps/reviews/data=!4m8!14m7!1m6!2m5!1sChdDSUhNMG9nS0VJQ0FnSURjZzV2NHBBRRAB!2m1!1s0x0:0xd7ce25a8f5b8f560!3m1!1s2@1:CIHM0ogKEICAgIDcg5v4pAE%7CCgsI2o-M-AUQ2N3_eA%7C?hl=en-US
arkadiusz staporek
google
https://www.google.com/maps/place/?q=place_id:ChIJFYVF1_9gGUcRYPW49aglztc
Edit 15.07.20. Panie Arku badań jak nie było tak nie ma. Pan nas obraża i krytykuje, najzwyklej w świecie chcielibyśmy wiedzieć którego pacjenta ta cała historia dotyczy, jak Pan napisał kot jest zarejestrowany w naszej przychodni na inne dane, nie wiemy na jakie. Jak mamy się odnieść w takim razie do całej sytuacji? Czekamy z niecierpliwością na spotkanie w cztery oczy! Edit 02.07.20. W dalszym ciągu czekamy na wyniki badań! Tak trudno je wstawić? A może ta cala historyjka jest zmyslona? Pana noga Panie Arku w naszej przychodni nigdy nie stanęła. Nie ma Pana w naszej bazie klientów. Na dowód swojej tezy, która jest oszczerstwem, proszę wstawić wyniki wspomnianych badań. Wtedy odniesiemy sie do zarzutów, które na daną chwilę są kłamstwem! Czekamy z niecierpliwością na zamieszczenie badań krwi wraz z numerem badania. Ewentualnie poprosimy o dane narzeczonej i imie kota.
1592415795
1
Edytowany dopisek z dn. 06.VII.2020: Opinia jest długa, ale warta przeczytania, jeśli zdecydujecie się Państwo zaufać lekarzom z tej przychodni weterynaryjnej... Oryginalny post: Niestety nie posłuchałem kilku ostrzeżeń od znajomych i gościłem w przychodni z naszymi dwoma kotami przez kilka lat. Dopóki sprawa opierała się o rutynowe szczepienia itp rzeczy, nie miałem żadnych zastrzeżeń. Jednak nasza Kotka zaczęła podupadać na zdrowiu, w związku z czym szybko popędziliśmy do 4 łap, gdzie zlecono nam badania krwi. Pan weterynarz po spojrzeniu na badania krwi stwierdził, że wszystko jest w badaniach ok i szukaliśmy innych rozwiązań problemu. Z każdym tygodniem z Kotką było coraz gorzej. Do tego stopnia że przestała używać kuwety ... Po trzech miesiącach (!!!!) gdy nic nie skutkowało, Pani weterynarz spojrzała na badania (te same badania, sprzed 3 miesięcy....) i powiedziała, że w badaniach widać, że to nerki....... Zbladłem jak ściana i wyszedłem stamtąd najszybciej jak to możliwe. Z tymi samymi badaniami poszedłem do innego weterynarza, który od razu zdiagnozował nerki, ale po dalszych badaniach niestety okazało się, że reakcja nastąpiła zbyt późno i Kotki niestety nie uda się odratować...... Musieliśmy ją niestety uśpić. Niech każdy wnioski z powyższej historii wyciągnie sobie sam... Moja noga więcej tam nie postanie. EDIT #1: W odniesieniu do odpowiedzi 4 łap, bo nie chcę by ten post zbyto głupim komentarzem ze strony właściciela... Kot jest zarejestrowany w przychodni na narzeczoną.... wpuszczacie tylko tych, co są zarejestrowani w bazie klientów jak rozumiem? Śmieszna linia obrony... Ale dobrze, macie rację; zagram w tą grę pt "kłamstwo" i na dniach wstawie wyniki badań i będzie to już mój ostatni z wami kontakt.. Edit #2: [06/VII/2020] Po co te nerwy? Wróciłem z urlopu. Śmieszne jest to, że wszystkie negatywne opinie traktujecie tak samo: "to konkurencja", "to firma której odmówiliśmy opieki profilu na google". Broń Boże nie popełniamy błędów, mimo że od wielu ludzi w Skierniewicach słyszałem negatywne opinie na wasz temat w kwestii opieki nad zwierzakami wykraczającą poza podstawowe, typu szczepienia itp .... moja opinia dołączy do tych głosów i postaram się by ją usłyszało wielu ludzi. Żenada, ludzie was ocenią odpowiednio. Widząc tak skandaliczne i wręcz chamskie podejście do tematu oraz do pokrzywdzonego klienta, postanowiłem, że w najbliższych dniach spotkamy się osobiście by skonfrontować nasze punkty widzenia twarzą w twarz, skoro jestem rzekomym "klientem widmo z konkurencji". Skandal, żeby dopuszczać się takich zaniedbań i jeszcze ludzi oskarżać o kłamstwa..... Pokazałem owe badania dwóm nieznanym sobie weterynarzom i obaj postawili na nerki, ale NIE WY (tzn wy też, jak ponownie zerknęliście na te same badania po 3 miesiącach, ale najpierw kazaliście zapłacić za serię innych badań). Tragiczny stan Kotki w ostatnich tygodniach życia oraz ocena jej stanu przez weterynarza, który musiał ją uśpić potwierdzają problemy z nerkami. Dane właściciela są z oczywistych względów zamazane, jako przychodnia namierzycie kotkę po innych informacjach ze zdjęcia. Czekam na dalsze zbywanie tematu z Państwa strony, ale sam się już w przepychanki słowne w internecie nie zamierzam angażować, to moja ostatnia edycja tej opinii - chętnie przeniosę ten spór na poziom osobisty, a jeśli tylko będę miał taką możliwość, to i na drogę sądową, bo tak prowadzonym firmom jak wasza trzeba powiedzieć stanowcze DOŚĆ. Nie pozdrawiam.