1493939089
https://www.znanylekarz.pl/zbigniew-wudarczyk/ginekolog/zawiercie#tab=profile-reviews
Agnieszka
znany_lekarz_placowka
https://www.znanylekarz.pl/placowki/szpital-powiatowy-w-zawierciu
Wykonywanie całej gamy badań, które nic nie wnoszą do diagnostyki i wydanie kilkuset złotych celem zaspokojenia ciekawości nie ma większego sensu( nie każdego tez na to stać.) Cyba, że badania funduje Medicover lub podobna firma , ale to ich problem. Nadwaga, insulinoporność, zaburzenia androgenne są jednymi ze składowych zespołu PCO, którego kryteria są ściśle określone. Bez opanowania hiperandrogenizmu zajście w ciąże jest mocno utrudnione. Leczenie samej insulinooporności może pomóc, ale nie musi. TSH to inny problem. Myślę, że pary które, dzięki mojemu leczeniu zaszły w ciążę ( a jest ich sporo) nie podzielają Pani opinii. Życzę powodzenia w leczeniu i zajściu w ciążę. Szkoda, że ma Pani odwagę polemizować tylko przez internet.
1494305054
2
Początkowo polecałam tego lekarza, bo kilka pierwszych wizyt było w porządku. Jeśli chodzi o standardowe wizyty kontrolne, cytologię, usg, ewentualne leczenie cysty lub torbieli, to w porządku, lekarz zna się na rzeczy. Jednak, jeśli ktoś ma problemy z zajściem w ciążę i w takim celu udaje się do Pana doktora, to nie polecam. Dostałam bardzo skąpą listę badań hormonalnych. Część dodatkowych badań wykonałam na własną rękę, bo mniej więcej orientowałam się jakie badania trzeba wykonać, a niektórych na mojej liście nie było. Lekarzowi przy kolejnej wizycie ewidentnie nie podobało się to, że zrobiłam coś po swojemu i na wyniki badań, których mi nie zlecił praktycznie nie spojrzał. Dopiero gdy podstawiłam mu je pod nos stwierdził, że niepotrzebnie je wykonałam, bo one nie mają już znaczenia (w rzeczywistości okazały się ważne), a przy podwyższonym TSH (którego to badania też mi nie zlecił) stwierdził, że nie z takim wynikiem kobiety zachodziły w ciążę i nie kazał nic z tym robić. Gdy poszłam do lekarza z prawdziwego zdarzenia, dowiedziałam się, że mam niedoczynność tarczycy, do tego dostałam obszerną listę nowych badań (połowy z nich na liście Pana doktora nie było), dowiedziałam się przy tym, że mam insulinooporność. Dodam jeszcze, że na podstawie tej początkowo bardzo skąpej diagnostyki Pan doktor stwierdził bez najmniejszej wątpliwości, że mam PCOS, a Pani doktor z kliniki niepłodności w Katowicach to schorzenie wykluczyła. Gdybym posłuchała Pana Wudarczyka, przez pół roku byłabym faszerowana hormonami, a dzięki konsultacji u innego lekarza dostaję leki na to, co rzeczywiście mi dolega.