1590759874
https://www.google.com/maps/reviews/data=!4m8!14m7!1m6!2m5!1sChZDSUhNMG9nS0VJQ0FnSURjbk82TmFBEAE!2m1!1s0x0:0x443aa0b55efbfb1a!3m1!1s2@1:CIHM0ogKEICAgIDcnO6NaA%7CCgwIwqPE9gUQiNqr5gE%7C?hl=en-US
polina pooola
google
https://www.google.com/maps/place/?q=place_id:ChIJd4mxMcSbAkcRGvv7XrWgOkQ
Szanowna Pani. Postaramy się odnieść do Pani opinii, która wydaje nam się bardzo krzywdząca. W dniu 21 maja br. trafił do schroniska kilkunastoletni niewielki pies, nadaliśmy mu imię Gucio. Pies miał zaklejone oczy, niewielki stary ślad po farbie w tylnej części ciała. Pies został odrobaczony, odpchlony preparatem, który również działa na kleszcze, zaszczepiony przeciw chorobom wirusowym i zaczipowany. Takie są procedury w schronisku i każdy pies, który do niego trafia jest im poddawany. Oczy były codziennie przemywane i zakraplane. Nasze działania przyniosły jednak poprawę, bo psu, po nocy nie trzeba już było odklejać z ropy oczu, choć nadal stan zapalny był. Piesek był u nas tylko 5 dni i nie da się wyleczyć chorych oczu, w tak krótkim czasie. Co do śladu farby na jego sierści, to bardzo prosimy o wyrozumiałość. Gucio był bardzo wystraszony zaistniałą sytuacją. Cały czas się trząsł, większość czasu spał na swojej kołdrze, zakopany w kocyk, nawet wynoszenie na spacer nie sprawiało mu przyjemności. Chcieliśmy dać mu czas, aby się przyzwyczaił i do nas i do nowego miejsca. Proszę zrozumieć, to bardzo stary piesek, wyrwany ze swojego naturalnego środowiska, bez swojej ukochanej pani, w obcym miejscu i z obcymi ludźmi. Gucio po prostu bał się i był bardzo zestresowany, dlatego odłożyliśmy w czasie, mało przyjemny zabieg wykruszania starej farby, zwłaszcza, że w żaden sposób nie zagrażało to jego zdrowiu i życiu. Co do kleszcza, pies był wylany preparatem na pchły i kleszcze. Bardzo nas zmartwiło, że przy codziennych zabiegach, nikt z nas nie zauważył u Gucia kleszcza na policzku, bardzo przepraszamy i obiecujemy z jeszcze większą troską, przeglądać sierść naszych podopiecznych. Faktem jest, że Pani zguba została udostępniona w późniejszym okresie, ponieważ aktualna sytuacja w kraju, bardzo mocno wpływa na naszą pracę, mamy ograniczenia kadrowe i pewne posty mogą zostać wstawione z opóźnieniem. Jednak pragniemy zauważyć, że właściciele przede wszystkim dzwonią do schronisk, kiedy ich przyjaciel zaginie, dzięki czemu bardzo często, wracają do domu tego samego dnia. W sprawie Gucia, nie było ani jednego telefonu. Z wyrazami szacunku OTOZ Animals Schronisko dla Bezdomnych Zwierzat
1590830970
1
Mój pies został znaleziony oraz przewieziony do owego schroniska. Pomijając fakt że dopiero po tygodniu zostały zamieszczone informacje o nim na portalu społecznościowym, kiedy odbierałam go zostałam tylko poinformowana o tym iż został zaszczepiony i zaczipowany. Koszt odbioru to sto złotych gdzie na dowodzie wpłaty zostało napisane DATEK NA SCHRONISKO. Kolejną sprawą jest w jakim stanie mój przyjaciel spowrotem trafił do mnie a mianowicie z wielkim kleszczem na policzku, zaropiałymi oczami, okropnie brudnym pyszczkiem i sierścią od jakiejś białej jakby farby której nie dało się zmyć. Rozumiem że panuje pandemia i mają wiele pracy ale podejście do psa jak i jego właściciela jest fatalne. Zero chociażby lekkiego zainteresowania stanem zwierzaka oraz podstawowej opieki weterynarza. Skoro został zaszczepiony to dlaczego kleszcz widniał na poliku i mogło dojść do zakarzenia? Straszny los zwierząt tam i oby znalazły kochające domy a nie schronisko bez zainteresowania.