1509489645
https://www.znanylekarz.pl/elzbieta-monika-francikowska/psychiatra/czeladz#tab=profile-reviews
Profil nieaktywny
znany_lekarz_placowka
https://www.znanylekarz.pl/placowki/lecznictwa-otwartego-f-med
2
Powiem tak. Jeszcze do niedawna moja opinia na temat Pani Doktor bylaby jak najbardziej pozytywna, jednak wydarzyło się coś co wszystko zmienia. Do niedawna byłam jej podobno 'ulubioną pacjentką', wizyty były długie, przyjemne, miałyśmy wiele wspólnych tematów i fajnie się rozmawiało. Więcej, nie chciało się opuszczać gabinetu. Zawsze mogłam powiedzieć o swoich stanach, myślach, jednak moim zdaniem nie były one brane na poważnie, zawsze słyszałam, że jestem bardzo wartościową osobą, że drugiej takiej jak ja nie zna, że długie i fajne życie przede mną, kiedy moje myśli były i są całkowicie inne, i mówiłam o tym wprost. Rozumiem, że lekarz musi duchowo wspierać pacjenta, ale pomimo tego, że wszystko zgłaszałam, że były dobierane coraz to nowe leki, nic nie pomagało. Mój stan się nie poprawiał, no, może na chwile. Pewnego dnia na wizycie było ze mną bardzo źle, przyszłam jak zwykle po samookaleczeniu, o czym poinformowałam. Na koniec spotkania obiecałam, że dotrwam do następnej wizyty (za tydzień) i nic głupiego nie zrobię. Niestety jeszcze w tym samym dniu znowu próbowałam się zabić (ale to przecież nie celowo, po prostu nie wytrzymałam i połknęłam w nocy tabletki) i trafiłam do szpitala. Po wyjściu potrzebowałam pomocy, porozmawiania, a zawsze bylam przyjmowana kiedy tego potrzebowałam nawet jak się wcześniej nie zapisałam, jednak tym razem uslyszałam, że przecież dostałam leki w szpitalu na wyjściu więc zostalam zapytania w sumie to są moje słowa i myśli! : "czego chcę" i że mam sie zapisać na jakiś wolny termin a cholernie potrzebowałam pomocy, o czym poinformowałam.Wróciłam do domu rozbita. Już wtedy postanowiłam, że tam więcej nie pójdę. Ale poszłam, chciałam dać jeszcze szansę. Atmosfera od wejścia niefajna, siadam, daję wypisy ze szpitali (troche tego bylo, OIOM + psychiatryk) a pani Doktor zamiast przeczytać (wszystko jak to zawsze robiła) spojrzała i schowała je do mojej teczki i zapytała czego od niej oczekuję. Kiedy powiedziałam, co mi powiedzieli lekarze w szpitalu, że nic mi nie dadza spotkania z psychiatra, psychologiem i ze i tak mi nie pomogą żadne leki bo i tak się niebawem zabiję to nawet nie zaprzeczyła. Kiedy zapytałam kiedy mam się znowu pokazać usłyszałam "jak będzie chciała Pani przyjśc to Pani przyjdzie" i wyszłam. Od tamtego czasu porzucilam leczenie i mimo, że jest bardzo źle, nie udam się już do żadnego lekarza. Straciłam zaufanie i wiarę, że jeszcze komuś uda mi się pomóc. Może osobom, które mają drobne problemy Pani Dr pomoże, mój przypadek dla wielu lekarzy jest zbyt ciężki, więc mam też trochę zrozumienia dla tej sytuacji. Dodam, że p. Francikowska ma mnóstwo pacjentów i jest przez wiele osób polecana.