1632318649
https://www.znanylekarz.pl/joanna-kuschill-dziurda/lekarz-medycyny-estetycznej-internista-alergolog/warszawa#tab=profile-reviews
Agnieszka
znany_lekarz_placowka
https://www.znanylekarz.pl/placowki/kliniki-dr-kuschill-medestetis
2
Pani doktor kilkakrotnie zachęcała do botoksu, lub innych zabiegów, których efekty bardziej widać. Kilkakrotnie powtarzałam, że nie chcę ani botoksu, ani wypełnienia. Zabieg: fibryna bogatopłytkowa + osocze. Zabieg zaczął się od pobrania krwi, które było przeprowadzone nieprofesjonalnie: -- Przy fibrynie zabieg trzeba przeprowadzić bardzo szybko po pobraniu krwi. Ale dwukrotnie po pobraniu próbówki było tak, że i pani doktor, i jej asystenka, dopiero szukały właściwego sprzętu, przeglądając szuflady, a potem wychodząc do innego pokoju i szukając tam. (Krew zakrzepła, pobieranie trzeba było powtórzyć) -- Gdy pani doktor trzymała igłę wkłutą w żyłę i rozglądała się po gabinecie, z każdym ruchem głowy ruszała także odruchowo ręką (i w konsekwencji igłą w żyle) -- Przy pobieraniu krew przestała lecieć. Pani doktor dwukrotnie pytała asystenkę, czy leci i dwukrotnie postanowiła po prostu poczekać, aż lecieć zacznie. Dopiero na moją sugestię, że położenie igły się zmieniło pani doktor zmieniła położenie igły i dopiero wtedy krew zaczęła znów lecieć (komentując, że musiała się igła oprzeć o ściankę). To, że igła się przesunęła może jest normalne. Ale brak reakcji lekarza i czekanie bezczynne, że może samo jednak lecieć zacznie wydaje mi się dziwne. W tym miejscu muszę też napisać, że po problemach z pobieraniem krwi -- a także po problemach z fibryną, które spowodowały konieczność pobrania krwi jeszcze raz -- pani doktor znacznie obniżyła mi cenę zabiegu. Była też miła przez całą wizytę. Ale zapłaciłabym drugie tyle, by efekty tego zabiegu cofnąć. Zabieg: Całą próbówkę fibryny pani doktor wstrzyknęła mi na odcinku mniej więcej 1/3 długości oka (pod każdym okiem). Następnie w te same miejsca jeszcze dodała zastrzyki z osocza. Po wstrzyknięciu osocza skomentowała "No, tyle to może nawet pani trochę wypełni" więc musiała wiedzieć, że wstrzyknęła dużo. Gdy zaprotestowałam, że nie chciałam wypełnienia i ten zabieg miał tego nie robić, pani doktor urwała temat. Efekty: Teoretycznie już następnego dnia po zabiegu powinnam normalnie funkcjonować. Przez tydzień po zabiegu wyglądałam tak, że wstydziłam się wyjść z domu z powodu opuchlizny oraz bolały mnie oczy. W tej chwili minęły dwa tygodnie od zabiegu -- dalej mam podkrążone oczy, "opuchnięte" w dziwnych miejscach -- w miejscach aplikacji tak dużej ilości materiału przez panią doktor. Co gorsza: Pod każdym okiem, dokładnie w miejscach upakowania fibryny mam popękane naczynka krwionośne, które bardziej już się nie wchłaniają, są permanentne. Placek ok, 1,5 cm kwadratowego pod każdym okiem. Wygląda to tak, jakbym na stałe miała czerwono-sine worki pod oczami. Efekty zabiegu miały być praktycznie niewidoczne. Są widoczne, wyglądam dużo gorzej. [EDIT: Jestem prawie 3 tygodnie po zabiegu. Dalej mam popękane naczynka i czerwone placki pod każdym okiem – przez tydzień bez zmian. Czyli permanentne (jestem umówiona na zabieg zamykania naczynek, oczywiście już gdzieś indziej). Dalej mam „worki” pod oczami w niezbyt naturalnym miejscu – to chyba właśnie ten efekt „wypełnienia”, o którym mówiła pani doktor, bo przez ostatni tydzień niewiele się zmieniło] [EDIT 2: 4 tygodnie po zabiegu. Mam olbrzymie worki pod oczami, które się nie wchłaniają. Dalej czerwone, z powodu popękanych naczynek. Mam zdjęcia sprzed zabiegu - na których jeszcze wyglądałam normalnie... Teraz ludzie regularnie pytają, czy wszystko u mnie w porządku]. Dlatego bardzo gorąco odradzam wizytę u tej pani.