1590046830
https://www.google.com/maps/reviews/data=!4m8!14m7!1m6!2m5!1sChZDSUhNMG9nS0VJQ0FnSURjbUlydlRBEAE!2m1!1s0x0:0x358d862fd6770578!3m1!1s2@1:CIHM0ogKEICAgIDcmIrvTA%7CCgwI7uCY9gUQuIDJgAI%7C?hl=en-US
Magdalena W
google
https://www.google.com/maps/place/?q=place_id:ChIJw33a4xTpD0cReAV31i-GjTU
2
Opinię wystawiam w odniesieniu do komentarza i odpowiedzi na komentarz Pani Anety oraz całej zaistniałej sytuacji. Zacznę od pozytywów. Materiały są przepiękne, jakość ich cudowna. Jest to jedyne miejsce we Wrocławiu, w którym udało mi się znaleźć dokładnie to czego szukałam. Dlaczego więc 2 gwiazdki? Uważam, że materiały to nie wszystko. Kluczowe jest podejście do klienta i budowanie biznesu. Miałam okazję być świadkiem sytuacji opisywanej przez P.Anetę w dniu wczorajszym. Widziałyśmy, że wchodzi ktoś do sklepu, więc po przeczytaniu kartki z informacją, że mogą być w środku 2 osoby cierpliwie czekałyśmy. Sama szanuję ten przepis w dzisiejszych czasach, jest on zrozumiały. Po około pół godzinie stwierdziłyśmy, że warto zapytać czy można wejść, ponieważ zaczęłyśmy snuć domysły, że może jednak są to panie, które tam pracują. Dostałyśmy informację, że są już dwie osoby w środku. W odpowiedzi na wczorajszy komentarz dowiedziałyśmy się, że koleżanka co chwilę otwierała drzwi i pytała jak długo to potrwa. Hmmm... Koleżanka raz otworzyła drzwi tak jak napisałam chwilę wcześniej, zapytała czy można wejść. Jedynie ja podchodziłam kilka razy do szyby ze zwykłej ludzkiej ciekawości, aby sprawdzić, czy klientki są już może przy kasie, na jakim etapie zakupów są. Wchodząc do środka, po odczekanej godzinie i paru minutach, koleżanka wyraziła swoje niezadowolenie lub bardziej znudzenie, ale nie w sposób jaki opisuje sklep Popcouture. Padło pytanie dlaczego nie jest to inaczej rozegrane... Uważam, że Pani obsługująca nas w tym dniu powinna najzwyczajniej powiedzieć, że nie jest to wina sklepu, nie ma wpływu na klientów, przeprosić za czas oczekiwania (nie w swoim imieniu, a imieniu sklepu). Może miała gorszy dzień? Nie wiem... Pani poszła w zapartą kłótnię. Koleżanka ani przez chwilę nie groziła negatywnymi komentarzami w sklepie. Poczekała razem ze mną, aż wszystko, czego potrzebuję wybiorę i zrobię zakupy. Pani Aneta nie przyszła tam jak to zostało opisane "tylko i wyłącznie po to, aby rozładować emocje: naubliżać pracownikowi, poinformować nas o tym jacy to jesteśmy beznadziejni , oraz ostatecznie postraszyć wystawieniem negatywnych komentarzy wszędzie gdzie się da, obrócić się na pięcie i wyjść". Pani Aneta przejechała całe miasto tylko po to, aby zrobić tam zakupy, których ostatecznie nie zrobiła ze względów osobistych, ale poczekała ze mną cierpliwie i wyszła. Ja, osoba słuchająca całej kłótni, wybierająca materiały, których potrzebowałam, czułam się bardzo niezręcznie. Pani, która obsługiwała nas wczoraj powiedziała, że "przecież można było zadzwonić do sklepu i zarezerwować sobie konkretną godzinę". Szczerze mówiąc, gdybyśmy wiedziały, że taka opcja jest możliwa, skorzystałybyśmy z niej. Może warto dodać posta na portalach społecznościowych z taką informacją, aby uniknąć w przyszłości takich niepotrzebnych nieporozumień? Pozdrawiam