1602626906
https://www.google.com/maps/reviews/data=!4m8!14m7!1m6!2m5!1sChZDSUhNMG9nS0VJQ0FnSURDaDRLRkx3EAE!2m1!1s0x0:0x1331a8f2dbb2ca5f!3m1!1s2@1:CIHM0ogKEICAgIDCh4KFLw%7CCgwI2sqY_AUQyODfxwM%7C?hl=en-US
Paulina Cybulska
google
https://www.google.com/maps/place/?q=place_id:ChIJkwSppMdLG0cRX8qy2_KoMRM
Rozumiemy Pani frustrację, jednak nie powinien to być powód wystawiania nam negatywnego komentarza, z uwagi chociażby na fakt, że nie była Pani nigdy w naszym Ośrodku i nie spotkała się Pani z nami bezpośrednio (jak sama Pani przyznaje). Nasz Ośrodek stwarza mnóstwo możliwości pomocy pacjentom jak również ich rodzinom, o czym wszyscy są na bieżąco informowani. Każdy pacjent po odbyciu u nas terapii, może bezpłatnie uczestniczyć w zajęciach, rodziny mogą się z nami spotykać i rozmawiać na każdym etapie terapii pacjenta. Wielu naszych pacjentów, którzy chcą się leczyć i zależy im na zmianie swojego życia, korzysta z tego typu możliwości. Państwo nie skorzystaliście. Jednocześnie należałoby się zastanowić również nad tym czy pacjent, który wynosi z terapii tylko fakt, że jest chory i tą chorobą usprawedliwia swoje picie, chce tak naprawdę się leczyć. Z punktu widzenia uzależnienia, jest to kolejny mechanizm obronny, którym usprawiedliwia swoje picie. Mimo wszystko, życzymy Pani oraz tacie wszystkiego dobrego i trzymamy kciuki za jego wyzdrowienie.
1602671021
1
Zapewne mój ojciec, którego namówiłam na leczenie i oplacilam je, wystawiłby 5 gwiazdek i napisałby ze było super. Realia wyglądaly tak, ze po powrocie z ośrodka (jak już się odnalazł) powtarzał regułki typu to nie moja wina ze pije, to wy wszyscy musicie się leczyć czy jeśli coś wypije co drugi dzień to jest to Ok popierając swoje tezy materiałami jakie dostał w ośrodku. Nie wspomnę, ze wyszedł na własne żądanie tydzień przed, ośrodek rodziny nie powiadomił, mniejsza nawet o wiadomość- nikt w ośrodku nie chciał ze mną rozmawiać, obiecali ze oddzwonią- prawie rok a telefonu nie ma. Tato zmienił się nie do poznania, jest cieniem człowieka, który jest notorycznie odbierany przez pogotowie z przynajmniej 4 promilami we krwi. Ciężko mi oszacować działania ośrodka, sama w nim nie byłam... ale to, co mój ojciec wyniósł z ośrodka be free i jakie piekło zgotował nam po... nie da się opisać w jednej opinii. Mogę tylko ocenić kontakt ze mną, którego właściwie nie było, zostałam kompletnie zignorowana (trzy razy) i zostawiona z problemem zaginionego ojca. Dodam ze opcja ponownego leczenia gdziekolwiek jest niemożliwa, bo jak to sam ojciec opisał: to całe leczenie nic mi nie dało, tylko zaszkodziło, po co mi to było, tylko w głowie mi namieszalo... i niestety to jest jedyna wypowiedz mojego ojca z jaką się zgadzam.