1622791360
https://www.znanylekarz.pl/michal-charytonowicz/chirurg-plastyczny/warszawa#tab=profile-reviews
MS
znany_lekarz_placowka
https://www.znanylekarz.pl/placowki/dr-szczyt-chirurgia-plastyczna-ul-waflowa-7a
1
W 2019 roku planowałam podniesienie piersi. Na pierwszą konsultację do dr. Charytonowicza przyszłam praktycznie zielona w tym temacie, ledwie po lekturze kilku forów internetowych. Niestety, na wizycie nie dowiedziałam się praktycznie niczego o operacji, o czym już nie czytałam wcześniej, żadnych szczegółoch technicznych na temat zabiegu. Zapytałam o wizualizację efektu - dr nie robi. Poprosiłam o "portfolio", zdjęcia pacjentek przed i po - dr nie posiada. Zapytałam, jakiego w ogóle efektu mogę się spodziewać - dr nie jest w stanie powiedzieć, "muszę mu zaufać". W końcu po moich naciskach narysował schematyczny rysunek... Dr zapytał, czy rodziłam; odpowiedziałam, że nie i nie mam zamiaru. "Jeszcze się pani zmieni". Nie zmieni się, nie chcę i nie będę mieć dzieci. "Teraz pani tak mówi, jeszcze pani zobaczy". Tak lekceważące i protekcjonalne traktowanie pacjentki - dorosłej, w pełni świadomej 25-letniej kobiety - uważam za karygodne i niedopuszczalne. Jeżeli doktorowi chodziło o to, że wygląd piersi zmienia się po ciąży, mógł to powiedzieć jak jeden z 3 innych lekarzy, u których byłam później: "Zalecam taką operację po zakończeniu prokreacji. Jeżeli taka jest pani decyzja, nie widzę przeciwwskazań". Można traktować pacjetnkę poważnie? Można. Zacisnęłam zęby i poszłam na drugą wizytę, bo wliczała się w cenę pierwszej, a tamta tania nie była. Tym razem przyszłam dużo bardziej przygotowana. Przede wszystkim zgrałam sobie na telefon zdjęcia piersi, które mi się podobają, żeby zapytać, czy da się uzyskać taki efekt. Usłyszałam, że dr nie wie i nic nie może obiecać, znowu, że "muszę mu zaufać". Po moich naciskach powiedział, że takich piersi jak ze zdjęć mieć nie będę. (Były to zdjęcia naturalnych biustów). Powiedziałam, że zależy mi na ładnym, naturalnym, ale zaokrąglonym kształcie. "Takiego nie da się uzyskać bez implantu". Zapytałam więc, czy nie można zmniejszyć piersi i wsadzić tam implantu. Dr obruszył się, że nie jest rzeźnikiem, nie będzie wycinał zdrowej tkanki i gwarantuje mi, że żaden szanujący się chirurg nie podejmie się czegoś takiego. W końcu dr powiedział, że jestem za młoda, że odradza mi operację i żebym przyszła, jak już będę miała dzieci. Byłam w szoku, nie spodziewałam się tak ordynarnego zachowania po lekarzu o tak dobrych opiniach. Przepłakałam całą drogę do domu, myśląc, że w takim razie nic nie da się zrobić z moimi wiszącymi piersiami. Jak ochłonęłam po kilku dniach, umówiłam się jeszcze do 3 innych lekarzy. Okazało się, że zmniejszenie plus implant to standardowa opcja, a i bez implantu chirurdzy są w stanie zrobić po prostu cuda. Właśnie takie cuda mam w tej chwili, które inny chirurg wykonał bez problemu i z całkowitym poszanowaniem pacjentki.